IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Orientalne Rozmaitości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t182-yang-xinyi#268
http://houseofamazing.forumpolish.com/t189-yang-xinyi

Skąd :
Huangshan - Chiny

Wiek :
229 (wizualnie 21)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Duszy

Moce/ Nastawienie :
Smocza przemiana - zmiana postaci w złotego, chińskiego smoka. W smoczej formie jego zdolność hydrokinezy działa ze zdwojoną siłą.


PisanieTemat: Orientalne Rozmaitości   Sob Kwi 23, 2016 10:31 pm

Nowo otwarty, niewielki sklepik kusi przechodniów aromatycznymi zapachami herbaty, przypraw i kadzideł. Nabyć tu można także różne drobiazgi pochodzące z Azji - co przy obecnej modzie na orientalizm jest naprawdę świetną sprawą.
Podobno można tu również kupić podejrzane ziółka o dziwnych właściwościach...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



Gość

PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Sob Kwi 23, 2016 11:43 pm

Do tego sklepu wpadł nagle, niezwykle zdyszany, ale też roześmiany. Nie ma to jak mała gonitwa z milicją. Nic nie ukradł, ale już samo pokazywanie się w dzielnicy owianej niezbyt dobrą sławą i rozmawianie z nieodpowiednimi ludźmi, jak widać potrafi ściągnąć na porządnych ludzi problemy i kłopoty. Czy się tym przejmował? Ani trochę. Nie był już w sumie dzieckiem, które mogłoby się wywinąć od nieprzyjemnych konsekwencji, ale nie był też jeszcze w pełni dorosłym, chociaż według prawa owszem.
Nie czuł się dorosłym, ale mniejsza o to.
Dopiero, kiedy odetchnął zorientował się, że w tym miejscu jeszcze nie był. Tego sklepu w jakimś stopniu nie znał, a to sprawiło, że rozglądał się po nim ze swoistym zainteresowaniem. Kichnął raz, czy dwa od nadmiaru różnorodnych zapachów, chociaż przyznać trzeba było, że niektóre z nich były naprawdę piękne. Nie wiedzieć, czemu miejsce to nieco skojarzyło mu się z domem, dawno utraconym domem, jakim była Nowa Zelandia. Zapach kadzideł, to głównie on go zachęcił do wejścia głębiej. Rozglądał się uważnie po tym sklepie, chociaż żadnych z wystawionych tu ziół nie rozpoznawał. Ich nazwy tez mu niewiele mówił.
-Co za jakieś prymitywy naściągały do Yellow Hill tego szmelcu? – mruknął z uśmiechem. Zaczesał za uszy włosy i przechadzał się po tym miejscu spokojnie. Chwilę przyglądał się chińskiej porcelanie tak ślicznie malowanej.
Powrót do góry Go down

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t182-yang-xinyi#268
http://houseofamazing.forumpolish.com/t189-yang-xinyi

Skąd :
Huangshan - Chiny

Wiek :
229 (wizualnie 21)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Duszy

Moce/ Nastawienie :
Smocza przemiana - zmiana postaci w złotego, chińskiego smoka. W smoczej formie jego zdolność hydrokinezy działa ze zdwojoną siłą.


PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Sob Kwi 23, 2016 11:54 pm

Otwarcie sklepiku w tak maleńkiej mieścinie rosło za sobą ogromne ryzyko, bo nie wiadomo czy tutejsi mieszkańcy zagustują w tak nietypowych towarach. Ale jeśli się tylko uda pozyskać wiernych klientów, to można liczyć na stały zarobek. Niestety w Londynie była za duża konkurencja. Ale tak naprawdę panu Lan nie chodziło tylko o zarobki. Przybył do Yellow Hill, aby dowiedzieć się paru interesujących go spraw.
Akurat Chińczyk przebywał na zapleczu, parząc sobie herbatę, gdy usłyszał, że ktoś wpadł jak burza do jego przybytku. Oczywiście go to zaniepokoiło, dlatego zostawił wszystko i już po chwili pojawił się za ladą. Uśmiechnięty, sympatyczny i nad wyraz uprzejmy - to z zewnątrz. Co sobie tak naprawdę myślał, to jego sprawa. Zauważył jednak, że Europejczycy dawali się łatwo nabrać na jego uśmiechy.
- Szanowny pan szuka czegoś konkretnego? - zapytał Yang, a promienny uśmiech nie schodził mu z twarzy. Ton, w jakim zadał to pytanie, był tak śpiewny... tak inny. Chiński akcent dodawał smaczku, ale czasami sprawiał, że ciężko było tego typa zrozumieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



Gość

PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Nie Kwi 24, 2016 12:04 am

Jak burza to mało powiedziane, Maui wpadł jak huragan, chcąc się tutaj ukryć przed organami ścigania. O tych jednak szybko zapomniał, gdy zorientował się, że sklep, do którego trafił nie był ani warzywnym, ani mięsnym. Nie był to również sklep z zabawkami, który w sumie bardzo lubił odwiedzać razem z młodszymi dzieciakami. Było to w sumie dużo inne miejsce, wyglądające prawie jak dom, a jednocześnie do niego nie podobne.
Blondyn aż podskoczył, gdy nagle usłyszał głos. Oj tak, akurat stał zwrócony tyłem do wyjścia z zaplecza i w sumie nie wpadł na pomysł, że ktoś tu jednak może być. W sumie był w sklepie, a tutaj powinien być sprzedawca. W końcu… o to chodziło w tym interesie. Obejrzał się na mężczyznę i momentalnie zamarł.
Wpatrywał się w niego wielkimi oczyma. Naprawdę wielkimi, wyglądał jak niebieskooka sowa. Nawet mordkę szeroko rozdziawił w geście zdziwienia czy możesz zaskoczenia. On… wyglądał znajomo, a jednocześnie obco. Miał coś… znajomego w sobie, coś bliskiego sercu, choć Chiński akcent bardzo szybko zburzył tę iluzję bliskości i znajomości.
-Ja… um… nie? Tak! Nie wiem… co to? – Zapytał wskazując na filiżankę. No teraz to zabłysnął zwłaszcza, że gdy spojrzał na wskazany przedmiot miał ochotę chlasnąć się w czoło. Nie ma to jak na dzień dobry wyjść na jakiegoś umysłowo opóźnionego.
Powrót do góry Go down

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t182-yang-xinyi#268
http://houseofamazing.forumpolish.com/t189-yang-xinyi

Skąd :
Huangshan - Chiny

Wiek :
229 (wizualnie 21)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Duszy

Moce/ Nastawienie :
Smocza przemiana - zmiana postaci w złotego, chińskiego smoka. W smoczej formie jego zdolność hydrokinezy działa ze zdwojoną siłą.


PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Nie Kwi 24, 2016 12:24 am

Nie ma to jak przypadkowo zaskoczyć swojego potencjalnego klienta i przyprawić go niemal o zawał serca przez samo odezwanie się. Yang się tego nie spodziewał, bo nie miał zamiaru czaić się na gościa jak tygrys. Cóż, najwyraźniej ten jasnowłosy młodzieniec miał głowę zaprzątniętą czymś bardzo ważnym. Chyba interesował go zgiełk na ulicy... znowu ktoś kogoś gonił, normalnie szaleństwo.
Potem zrobiło się jeszcze dziwniej. Akurat to zdziwione spojrzenie i szeroko otwarte, błękitne oczy nie były niczym nowym. Tak reagowała większość angielskiego społeczeństwa na widok Azjaty. Przecież niecodziennie spotyka się człowieka o tak egzotycznej urodzie, a w takiej zapadłej dziurze to już w ogóle rzadkość. Dlatego Yang przestał się tym przejmować, że barbarzyńcy z Zachodu tak się na niego gapili. Ba, nawet mu to pochlebiało... pod warunkiem, że nie wynikały z tego jakieś głupie zaczepki. A niestety Chińczyk często przeżywał takie nieprzyjemności.
O wiele bardziej dziwaczną rzeczą okazało się pytanie młodzieńca. Yang zmarszczył brwi, nie bardzo wiedząc, jak się do tego odnieść. Czyżby ten barbarzyńca nie miał pojęcia do czego służy filiżanka? Nie, nie mógł być aż tak głupi. Anglicy pili herbatę jak opętani. Może chodziło mu o materiał, z którego naczynie zostało wykonane.
- Chińska porcelana ryżowa. Najdelikatniejsza i najcieńsza, zupełnie jak papier ryżowy - Azjata ujął filiżankę, po czym uniósł ją tak, by padało na nią światło. Rzeczywiście w kilku miejscach porcelana była tak cienka, że wydawała się prześwitywać - Idealna do herbaty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



Gość

PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Nie Kwi 24, 2016 12:36 am

Ludzie już tak mają, że ciągle gdzieś pędzą zapominając o ważnych aspektach życia. Ale mniejsza już o to. Akurat Maui w tym momencie o niczym nie zapomniał, nic nie było dla niego niezrozumiałe czy w tym momencie nigdzie nie gnał. Teraz w sumie był dokładnie w tym miejscu. Całą duszą, ciałem i umysłem. Skupiał się na tej jednej chwili, która była dla niego bardzo ważna, może nawet w jakimś stopniu intymna, bo przypominała o rzeczach bliskich, a jednak utraconych. Stracony dom, rodzina, spokojne życie. Szybko się jednak okazało, że to złudzenie, miraż niczym na pustyni. Bo Chińczyk był nieznacznie podobny do maoryskiego ludu, ale zdecydowanie nie był ich przedstawicielem. Pięknem im dorównywał, ale nie przewyższał, ani nie należał do tego typu piękna.
Był inny, co czyniło go również interesującym. W jakimś stopniu fascynującym, jednak Maui już dawno nauczył się, że na inność nie winno się zwracać uwagi. A gapienie się na kogoś w taki sposób było bardzo, ale to bardzo niegrzeczne. Dlatego właśnie popełnił gafę, chcąc ratować swój honor, ale w rzeczywistości tylko bardziej się pogrążył. Brawa, więc dla niego.
Sytuację uratował, ale bynajmniej nie Maui. Zrobił to Azjata, który był na tyle miłym by nie potraktować go jak idiotę i wygonić miotłą.
-Porcelana ryżowa? Robi się… ją z ryżu? – Dobrze, teraz czuł się jeszcze większym debilem niż go z siebie zrobił. Z ciekawością jednak przyjrzał się tej porcelanie i można śmiało powiedzieć, że aż jęknął cichutko z zachwytu. Była piękna.
-Jest… piękna – mruknął nieśmiało. Znów zagarnął część loków za ucho, głównie tą, której nie powstrzymywała wstążka. –Choć u mnie w domu by się nie ostało – przypomniał sobie tradycyjne przerzucanie się jedzeniem podczas obiadu. Czasem i porcelana latała.
Powrót do góry Go down

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t182-yang-xinyi#268
http://houseofamazing.forumpolish.com/t189-yang-xinyi

Skąd :
Huangshan - Chiny

Wiek :
229 (wizualnie 21)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Duszy

Moce/ Nastawienie :
Smocza przemiana - zmiana postaci w złotego, chińskiego smoka. W smoczej formie jego zdolność hydrokinezy działa ze zdwojoną siłą.


PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Nie Kwi 24, 2016 1:16 pm

Iluzje były piękne i potrafiły przynieść sporo radości... do czasu, kiedy człowiek się zorientował, że to tylko złudzenie. Bo potem przychodziło tylko rozczarowanie. Biedny Maui padł właśnie ofiarą takiego rozczarowania, spoglądając na Azjatę, który odrobinę przypominał przedstawiciela maoryskiej nacji, lecz jednak był inny. Ignoranci z Europy i tak by stwierdzili, że przecież nie ma żadnej różnicy, bo to wszystko i tak jest skośnookimi dzikusami, a wszystkie żółtki wyglądają identycznie. Ale Maui nie był takim ignorantem.
Początkowo Yang wziął go za typowego Angola, bo niestety sam nie za bardzo jeszcze odróżniał białych ludzi, lecz im dłużej się temu blondasowi przyglądał, tym bardziej coś mu nie pasowało w jego wyglądzie. Tkwiła w nim jakaś inność, tylko Chińczyk nie miał pojęcia jaka. Niestety nie mógł się nad tym dłużej zastanawiać, bo nawiązywanie kontaktu wzrokowego z rozmówcą było bardzo niegrzeczne. Skupił się więc na tej nieszczęsnej filiżance, która była swoistym medium komunikacyjnym między dwoma dziwolągami.
- Nic z tych rzeczy, drogi panie - zaśmiał się Yang, bo nie był w stanie się powstrzymać, kiedy usłyszał takie zabawne pytanie. Ale trzeba przyznać, że śmiech miał naprawdę dźwięczny i miło się tego słuchało - Jeśli się przyjrzysz uważniej, ujrzysz wzór na kształt ziarenek ryżu.
Odstawił filiżankę z powrotem na miejsce.
- Skoro porcelana jest dla ciebie zbyt delikatna, proponuję naczynia z terakoty. Wytrzymają wszystko, tylko są dość ciężkie. Hmm... gdzie ja je miałem... - Chińczyk wyszedł zza lady i minął chłopaka, by podejść do jednej z półek. Jeszcze się do końca nie rozeznał, gdzie co położył, bo otwarł ten sklep stosunkowo niedawno.
Kiedy tak grzebał przy półkach, rzucił okiem za okno, bo zgiełk na ulicy wciąż nie dawał mu spokoju. Zauważył krążących tu i ówdzie policjantów, którzy zaglądali do każdego budynku w okolicy.
- Coś się musiało stać - stwierdził - Policja tu krąży. Wiesz dlaczego?
Nie znosił policji. Taka pozostałość po czasach, kiedy jeszcze aktywnie działał w Triadzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



Gość

PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Nie Kwi 24, 2016 4:02 pm

Manui nie miał brytyjskiego akcentu, jaki niewątpliwie miała większość klientów tego mężczyzny. Właściwie to wypowiadane przez niego słowa miały w sobie jakąś mruczącą dźwięczność, chociaż na pewno nie wynikało to z wyraźniejszego wymawiania „r”. Raczej sam głos tego blondyna sprawiał wrażenie bardzo... mrukliwego. Już nie wspominając o tym, że momentami zamiast „e” mówił „i” co mogło utrudnić jego zrozumienie. Podobnie jak chiński akcent mógł utrudnić zrozumienie Yanga. Chociaż Maui nie wyglądał jakby miał z tym duże problemy.
-Nie jestem żadnym panem. Mam na imię Maui – powiedział. Nie lubił tego zwracania się per „panie” czy „pani”. Na szczęście to drugie rzadko się zdarzało. Mimo to uśmiechnął się, bo miło się słuchało tego Azjaty. I był mu w stanie przebaczyć to panowanie. -Faktycznie są – przyznał z dziecięcym rozbawieniem i podobną fascynacją. Nie śmiał jednak dotknąć tej porcelany. Taka zwykle długo w jego dłoniach nie wytrzymywała. A miał dziwne wrażenie, że nie miałby jak zapłacić gdyby coś tu popsuł.
Potem w górę uniósł jedną z brwi.
-Tera... kota? Ciężkimi przedmiotami dobrze się rzuca. Zwłaszcza, w siedzącego naprzeciwko ciebie trolla – roześmiał się wesoło, powiódł spojrzeniem za tym sprzedawcą, który chyba nie bardzo się orientował we własnym sklepie. Było to na swój sposób bardzo zabawne. Oczywiście Maui starał się być grzecznym i nie śmiać z tego zagubienia mężczyzny. Zamiast tego tylko obserwował, chociaż widząc tych policjantów, starał się nieco usunąć w cień.
-Szukają pewnej szajki... no i... w sumie mnie też. Jednak nie należę do tej szajki, byłem po prostu w złym miejscu o złym czasie – powiedział. Może nie powinien się do czegoś takiego przyznawać zwłaszcza, że lada moment pewnie zostanie wydany.
Powrót do góry Go down

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t182-yang-xinyi#268
http://houseofamazing.forumpolish.com/t189-yang-xinyi

Skąd :
Huangshan - Chiny

Wiek :
229 (wizualnie 21)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Duszy

Moce/ Nastawienie :
Smocza przemiana - zmiana postaci w złotego, chińskiego smoka. W smoczej formie jego zdolność hydrokinezy działa ze zdwojoną siłą.


PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Nie Kwi 24, 2016 7:47 pm

Oj tak, z tym akcentem od Mauiego było coś nie tak, ale Azjacie to nie wpadło aż tak bardzo w ucho. Bądźmy szczerzy - na chwilę obecną Yang ledwo odróżniał akcent szkocki od walijskiego, a co dopiero jakieś dziwy z dalekiej Nowej Zelandii. Dla niego to wszystko brzmiało niemal tak samo. Cóż, na pewno z czasem nabierze swoistego wyczucia i będzie wiedział z kim ma do czynienia. Na razie było zabawnie, kiedy zaliczał wpadkę za wpadką.
- Mao Yi? Ładne imię. Bardzo ładne. W moim języku oznacza Radosny Kot, wiedziałeś o tym? - nie ma to jak zniekształcić dopiero co zasłyszane słowo. Ale Chińczycy już tak mieli. Nadawali "białym diabłom" azjatyckie imiona, nawet jeśli nie mieli problemów z wymówieniem niektórych dźwięków. Tak na przekór.
- Jestem Yang Xinyi z rodu Lan - elegancko się przy tym pokłonił, bo tego wymagało dobre wychowanie - Ale wszyscy i tak mówią do mnie "panie Mist", albo po prostu Yang, bo nie umieją tego spamiętać.
Machnął ręką, bo już go to aż tak nie ruszało jak na samym początku. Trudno, mieszkał w kraju barbarzyńców i musiał się dostosować. A to wcale nie było takie łatwe. Inne zwyczaje, inna kultura, inne żarcie i do tego ta parszywa, zimna pogoda. W Kantonie było zdecydowanie cieplej niż tu.
- Co to jest troll? - zapytał nagle Chińczyk. Skwapliwie wykorzystywał każdą okazję do poznania nowych słów.
Chociaż na chwilę obecną o wiele bardziej interesująca wydawała się informacja o szajce poszukiwanej przez policję. Yang zmarszczył brwi, kiedy Maui wspomniał, że mogło chodzić także o niego. Już się wydawało, że Azjata wyrzuci chłopaka na zewnątrz, gdy nagle się uśmiechnął tak przymilnie i promiennie, błyskając zębami.
- Radzę ci się schować na zapleczu. Tylko niczego nie zepsuj.
Dlaczego postanowił mu pomóc? Och, to proste. Przecież nie znosił policji i miał z nią złe wspomnienia. Chciał oszczędzić Mauiemu podobnych kłopotów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



Gość

PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Nie Kwi 24, 2016 11:40 pm

Zmarszczył lekko brwi, gdy usłyszał jak ten mężczyzna go nazwał. Czyżby mówił niewyraźnie? Przecież... inaczej się przedstawił, na pewno nie brzmiało to tak Azjatycko. I w sumie nie miałby nic przeciwko temu, gdyby nie fakt, że mężczyzna w dodatku źle tłumaczył jego imię. Akurat to pamiętał jak wczoraj, ten moment kiedy siedział razem z mamą w kuchni, miał może z osiem lat wtedy. Zapytał ją, co znaczy nadane mu imię.
-Maui... i to znaczy... bóg ognia w... języku z którego to imię faktycznie pochodzi – nazwiska zdecydowanie nie zamierzał podawać, bo mu jeszcze ten mężczyzna do reszty personalia przerobi. A to, że w tym momencie mógł nieco przypominać rozgniewanego kota, to już inna kwestia. Zwłaszcza, że brakowało tylko poruszającego się na boki, w geście zdenerwowania, ogona. Bo minę to ten blondyn zdecydowanie miał dobrą.
-Tangi Xi... nu... yi... Yang Lan – uprościł sobie, bo nazwiska tego mężczyzny chyba nie był w stanie wypowiedzieć. A na pewno nie za pierwszym razem. Co innego imię. Roześmiał się cicho na wspomnienie o mgle. -Tang-Yang wystarczy. – Uśmiechnął się wesoło, ale na swój sposób też psotnie. U niego było imię Tangi, nie było za to imienia Yang, ale nie można powiedzieć by miał problem z wypowiedzeniem tego należącego do Azjaty. Po prostu nieco się z nim droczył, sprawdzając jego próg wytrzymałości.
Na pytanie o trolla musiał się poważnie zastanowić. Odpowiedź na to pytanie w sumie nie była łatwa.
-To takie... stwory, trochę do ludzi podobne, ale zdecydowanie nie należą do miłych. Kradną buty i sprawiają, że dzieci płaczą, ogólnie robią brzydkie rzeczy. Pani Finix mówi tak na dzieciaki, które coś przeskrobią – odpowiedział ze wzruszeniem ramion. On znał to słowo od pani Finix, od nikogo innego go w sumie nie słyszał. Przynajmniej nie tu w Anglii. Tutaj mówili o złośliwych skrzatach. A troll wydawał się być podobnym, tylko większym skrzatem. Niemniej równie złośliwym.
Takiej reakcji zdecydowanie się nie spodziewał, a to sprawiło, że stał się w tym momencie nieco czujniejszy. Nie zmieniało to jednak faktu, że z pomocy postanowił skorzystać. Zwłaszcza, że organ ścigania nie zamierzał dać za wygraną. Zbliżał się i zdecydowanie zacieśniał krąg poszukiwań. Przemknął na zaplecze, by tam usiąść... na suficie.
Powrót do góry Go down

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t182-yang-xinyi#268
http://houseofamazing.forumpolish.com/t189-yang-xinyi

Skąd :
Huangshan - Chiny

Wiek :
229 (wizualnie 21)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Duszy

Moce/ Nastawienie :
Smocza przemiana - zmiana postaci w złotego, chińskiego smoka. W smoczej formie jego zdolność hydrokinezy działa ze zdwojoną siłą.


PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Pon Kwi 25, 2016 9:57 pm

Oj, mina Mauiego była teraz bezcenna. Aż się prosił, aby mu dorobić kocie uszy i ogon! No cóż, biedak jeszcze się nie zdążył przekonać, jak bardzo Chińczycy potrafili być uparci i złośliwi. Chociaż pan Yang tylko się droczył. Jeśli trochę poćwiczy, to z pewnością wypowie imię nowo poznanego chłopaka bez większych problemów. Brzmiało ono bardzo miękko i melodyjnie, nie było takim łamaczem językowym jak kilometrowe, europejskie imiona.
- Bóg ognia? Interesujące... - przez ułamek sekundy w czarnych jak noc oczach Azjaty rozbłysły tajemnicze iskierki. Ktoś tu bardzo lubił ogień.
A potem okazało się, że serio trafił swój na swego, kiedy Maui odpłacił pięknym za nadobne. Yang zmarszczył gniewnie nos, przypominając wkurzonego królika. Tak, teraz jego cierpliwość została wystawiona na ciężką próbę, ale gdy tylko sobie coś skojarzył... uspokoił się momentalnie.
- Może być i ten Tang - mruknął niby od niechcenia na zasadzie "znaj łaskę pana". Ale tak naprawdę był nawet zadowolony. W końcu ten młodzik nieświadomie nadał mu miano na cześć najpotężniejszej chińskiej dynastii w historii.
Wykład o trollu również wydawał się ciekawy, lecz niestety nie było czasu aby zadać więcej pytań, bo Chińczyk machnięciem ręki pogonił Mauiego na zaplecze. Jednak w całej tej opowieści blondyna pojawiło się jedno interesujące wyrażenie "pani Finix". Czy ta pani miała coś wspólnego z tajemniczą posiadłością Finix, o której Yang zasłyszał aż w Londynie? Trzeba będzie o to spytać, ale najpierw należało zbyć tych policjantów.
A skoro o wilku mowa. Wlazło takich trzech typów i zaczęli się rozglądać po sklepie. Opisali Azjacie krótko wygląd Mauiego, ale skośnooki demon udawał, że prawie nic z tego nie rozumie.
- Nasz klient, nasz pan! - zagruchał śpiewnie, po czym sięgnął po jakąś figurkę i podsunął śledczym pod nos - Piękny Budda. Kup pan Buddę!
Oczywiście tamci protestowali, a uparty Chinol łaził za nimi i nie odstępował ich o krok, wygrzebując z półek co i rusz jakieś drobiazgi.
- To może kup pan smoka! Smok piękny i tanio!
Jednemu z policjantów udało się rzucić okiem na zaplecze, ale nie wypatrzył tam niczego. Głównie dlatego, że Maui sprytnie uczepił się sufitu, o czym nikt nie wiedział. Ale sporo też zrobiło to upierdliwe nagabywanie nieustępliwego Azjaty.
- Zamknij się żółtku, niczego nie chcemy kupić! - nie wytrzymał jeden z policjantów - Jack, chodźmy stąd, bo zaraz zwariuję. Tu i tak go nie ma.
No to panowie wyszli, a Chińczyk pożegnał ich wiązanką klątw w śpiewnej, kantońskiej mowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



Gość

PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Pon Kwi 25, 2016 10:29 pm

Skinął głową, bo właśnie w ten sposób można było przetłumaczyć jego imię i w sumie… bardzo ono pasowało. A przynajmniej takiego zdania był Maui, który odkrył swoją moc i w sumie był bardzo z tego powodu dumny. Mimo wszystko uważnie obserwował tego Azjatę, który wydawał się być nieco podejrzany, a przynajmniej jego zachowanie, na które ostatecznie wybuchł śmiechem. Nie spodziewał się, że ktoś umie zmarszczyć nos w tak słodki i gniewny sposób jednocześnie.
-Tangi – nie znał łaski pana i jeszcze miał czelność tego osobnika poprawić. Bo w sumie kto mu zabroni? Poza tym, czego się można było spodziewać po takim małym psotniku, jak Maui? W sumie mały to on już nie był i to właściwie od dawna, ale psocić wciąż bardzo lubił i droczyć się z ludźmi, bo to w sumie w takich momentach wychodziło, z jakim człowiekiem ma się do czynienia. Kiedy traci cierpliwość i w jakimś stopniu ma ochotę cię zmordować.
Maui siedząc sobie na suficie na zapleczu musiał aż zasłonić usta, by nie wybuchnąć śmiechem, gdy usłyszał słowa tego chińczyka. Szybko się angielskiego oduczył, ale w sumie nie dziwił się. Najprostszy sposób na zbycie kogoś to pokazanie, że po prostu się go nie rozumie. Przywarł wręcz na płasko do sufitu, gdy ten milicjant wszedł na zaplecze, ale nie miał szans go zobaczyć. Po pierwsze za głupi na to był, po drugie nie wiedział, że ma do czynienia z Utalentowanym.
Usłyszał jak milicjanci wychodzą, a potem wiązankę… czegoś w dziwnym języku, którego w sumie nigdy na uszy nie słyszał, ale to może nawet lepiej. Zaczął się też w końcu śmiać, bo na to zbierało mu się od dłuższej chwili. Wciąż też siedział na suficie nie racząc z niego zejść. W sumie, po co miałby to robić? Dobrze mu na nim było.
Powrót do góry Go down

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t182-yang-xinyi#268
http://houseofamazing.forumpolish.com/t189-yang-xinyi

Skąd :
Huangshan - Chiny

Wiek :
229 (wizualnie 21)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Duszy

Moce/ Nastawienie :
Smocza przemiana - zmiana postaci w złotego, chińskiego smoka. W smoczej formie jego zdolność hydrokinezy działa ze zdwojoną siłą.


PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Pon Kwi 25, 2016 10:51 pm

Fakt, Azjaci potrafili być podejrzani w swoim niejasnym zachowaniu i dziwacznym toku rozumowania. Ale okazało się, że umieli być także niezwykle słodcy. A ten konkretny Chinol emanował jakąś niezwykłą aurą - miał w sobie dużo uroku, elegancji i czegoś... no właśnie czego? Kiedy rozbłysły mu oczy, wydawać by się mogło, że igrają w nich płomienie. Szkoda, że nie było czasu aby się temu przyjrzeć.
Ale Maui też był niezłym ziółkiem. Żeby tak poprawiać szanownego pana? To się w głowie nie mieści. Zapewne Yang by to jakoś skomentował, gdyby nie to, że musiał się zająć trzema upierdliwcami. O Niebiosa... że też musiał się wykazać buddyjską szlachetnością i zapewnić niesfornemu blondasowi azyl. Z tej znajomości jeszcze wynikną jakieś kłopoty, czuł to w kościach.
W końcu jednak intruzi sobie poszli i można było zakończyć maskaradę. Chińczyk poszedł na zaplecze, lecz mocno się zdziwił, kiedy nie zobaczył Mauiego. Zaglądał do każdego kąta, ba... nawet się pochylił, by rzucić okiem pod stolik herbaciany. Chociaż ten mebel był tak niski, że nikt by tam raczej nie wlazł.
- Mao Yi? Gdzie się podziałeś? - cóż, też mu nie przyszło do głowy, aby spojrzeć w sufit.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



Gość

PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Pon Kwi 25, 2016 11:30 pm

Raczej zabawni, ale zadania na te tematy zawsze będą w jakimś stopniu podzielone i wszystkim dogodzić się zdecydowanie nie da. Raczej zabawni, ale zadania na te tematy zawsze będą w jakimś stopniu podzielone i wszystkim dogodzić się zdecydowanie nie da. Pewnego rodzaju aurę Maui zauważył, chociaż nie umiał dokładnie określić, czego ona dotyczy i czy ma na niego dobry czy zły wpływ. W sumie wcześniej poznał paru ludzi z niezwykłą wprost charyzmą, można by rzec, że również mieli w sobie taką aurę. Jednak, kiedy ktoś miał to „coś” to zawsze oznaczało kłopoty. A przynajmniej tak zauważył swego czasu Maui. Zresztą jemu nie raz mówiono, że ma to „coś” niezwykle denerwującego, ale również czarującego. Może właśnie, dlatego wiele rzeczy uchodziło mu na sucho.
Tak jak w tym momencie. Spotkanie z żandarmerią się przeniesie na inny termin. On nie zostanie pod rękę odprowadzony do domu pani Finix i nie dostanie ochrzanu za to, że znów sobie gdzieś zniknął zamiast grzecznie siedzieć na zajęciach. Można, więc powiedzieć, że był to zdecydowanie dobry dzień dla tego huncwota.
Blondyn siedział na suficie po turecku i cicho chichotał, kiedy widział nieudolne próby znalezienia go na ZIEMI. A on taki huncwot i siedzi w całkiem innym miejscu niż powinien, niż by się go każdy normalny spodziewał. Przechylił lekko na lewo głowę, gdy Azjata się ładnie wypiął, co było w sumie związane z pochylaniem się i zaglądaniem pod niski stolik.
-Niezły masz tyłek, jak na Azjatę – nie była to grzeczna odzywka, ale czego się w sumie spodziewać, po dzieciaku wychowanym w burdelu? No właśnie. Spędził tam na tyle dużo czasu, by przesiąknąć swego rodzaju grubiaństwem i… złymi manierami. –Gdybym faktycznie był kotem, może bym się tam zmieścił. Jednak nim nie jestem. Poza tym… spójrz w górę, jeśli chcesz mnie znaleźć.
Powrót do góry Go down

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t182-yang-xinyi#268
http://houseofamazing.forumpolish.com/t189-yang-xinyi

Skąd :
Huangshan - Chiny

Wiek :
229 (wizualnie 21)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Duszy

Moce/ Nastawienie :
Smocza przemiana - zmiana postaci w złotego, chińskiego smoka. W smoczej formie jego zdolność hydrokinezy działa ze zdwojoną siłą.


PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Wto Kwi 26, 2016 10:45 pm

Świat byłby zbyt piękny, gdyby dało się każdemu dogodzić. Ale przynajmniej można było pewne rzeczy przemilczeć, aby nie wywoływać niepotrzebnych konfliktów. Różnice między tymi dwoma mężczyznami były zbyt ogromne, aby mogli się od razu ze sobą dogadać. Gdyby im jednak dać trochę czasu... kto wie, co by z tego wynikło.
A teraz było bardzo zabawnie, kiedy Chińczyk szukał swojego nowego kolegi po całym zapleczu. Słyszał ten chichot, lecz nie przyszło mu do głowy, aby spojrzeć w górę. No bo kto normalny potrafił siedzieć do góry nogami na suficie, jak jakiś nietoperz? To, że Yang nie był zwyczajnym człowiekiem, nie oznaczało że pozostali też tak mieli. Nie przewidział, że może mieć do czynienia z kimś Utalentowanym. Właściwie to był święcie przekonany, że tylko on sam jeden posiada jakieś niezwykłe zdolności. Nigdy nie spotkał innych Utalentowanych.
Kiedy się tak ładnie wypiął, było faktycznie co podziwiać - szkoda tylko, że szeroka chińska tunika trochę te widoki maskowała. Ale o wiele przyjemniej jest wyobrażać sobie pewne rzeczy, niż mieć je od razu podane na tacy.
Zapewne Yang szukałby chłopaka dłużej, gdyby tamten się nie odezwał. Głos zabrzmiał czysto z góry, więc Azjata zdecydował się zerknąć na sufit. I zaniemówił. Otworzył oczy tak szeroko, że przypominał zdziwioną sowę... a potem jeszcze klapnął tym zgrabnym tyłkiem na krzesło, bo nie potrafił ustać w miejscu. Szok i jeszcze raz szok. Nawet ta wulgarna uwaga Mauiego nie zrobiła na nim aż takiego wrażenia, jak to co teraz ujrzał.
- Jak... jak ty to...? - wydusił z siebie Chińczyk i na tym się w sumie skończyło. Coś jeszcze śpiewnie miaukolił po kantońsku, bo z wrażenia zapomniał się z powrotem przestawić na angielski. Trwało to kilka chwil, ale w końcu Yang zamilkł ponownie, żeby sobie wszystko poukładać w głowie.
- Potrafisz latać jak w dawnych legendach - stwierdził z nieskrywanym podziwem ale też i z pewnym rodzajem lęku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



Gość

PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Wto Kwi 26, 2016 11:40 pm

Właściwie tego nikt się nigdy nie spodziewa i z tego właśnie powodu Maui zawsze miał niezły ubaw. Był jak ta Hiszpańska Inkwizycja, nikt się jej nie spodziewał, a ona była i miała się całkiem dobrze z tego powodu. Blondyn był o tyle uprzywilejowany, że doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że są inni Utalentowani. Właściwie to można powiedzieć, że żył i wychowywał się z takowymi, ostatnie dwa lata? No, mniej więcej.
Maui uśmiechnął się szeroko, wesoło do tego Azjaty, gdy ten wreszcie był na tyle miły, by spojrzeć w górę. Pomachał mu ze swojej pozycji i w sumie niewiele brakowało, by zaczął się wesoło śmiać. Dziwnie się tak patrzyło na tą chińską sowę, która patrzyła w sumie na niego. Blondyn lekko przechylił głowę na bok. Ciekawym faktem mogło być to, że włosy chłopaka, jego ubrania zachowywały się tak, jakby wcale nie wisiał do góry nogami, całkiem jakby przyciąganie ziemskie ciągnęło je do sufitu, a nie do podłogi poniżej.
-Z chęcią bym ci powiedział, ale sam nie rozumiem jak to działa – przyznał z rozbawieniem. Bo w sumie to była prawda. Nie wiedział. Pani Finix mu to parę razy tłumaczyła, ale on zawsze zapominał. To nie było na jego głowę. Choć może powinien w końcu uważnie jej posłuchać, by umieć to wytłumaczyć innym.
-Nie. Nie umiem latać. To jest raczej… jakbym zmieniał sufit w podłogę, albo ścianę… bo na ścianach też tak umiem – powiedział z uśmiechem. –Pokazać? Zresztą… i tak muszę stąd zejść i mogę to w sumie zrobić na dwa sposoby.
Powrót do góry Go down

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t182-yang-xinyi#268
http://houseofamazing.forumpolish.com/t189-yang-xinyi

Skąd :
Huangshan - Chiny

Wiek :
229 (wizualnie 21)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Duszy

Moce/ Nastawienie :
Smocza przemiana - zmiana postaci w złotego, chińskiego smoka. W smoczej formie jego zdolność hydrokinezy działa ze zdwojoną siłą.


PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Sro Kwi 27, 2016 7:15 pm

Dobrze jest wiedzieć, że istniały też inne osoby obdarzone niezwykłymi zdolnościami. Wychowywanie się wśród podobnych do siebie istot, dawało swoisty komfort psychiczny. Yang tego nie miał. Nie posiadał mentora, który by mu wszystko pokazał. Musiał się uczyć sam, co wcale łatwe nie było. Fakt, sporo mu pomogli mnisi buddyjscy, u których uzyskał azyl, gdy był w trudnej sytuacji życiowej... ale nadal nie było to szkolenie typowo pod kątem opanowywania niezwykłej mocy. Tutaj mógł pomóc tylko ów Dom Finix, o którym Chińczyk zasłyszał podczas swojego pobytu w Londynie. Plotki o tym domu musiałby być prawdziwe, skoro Yang spotkał teraz osobnika obdarzonego niezwykłymi zdolnościami.
- Nie wiesz? To przychodzi samo z siebie? - zapytał Azjata. Coś znajomego. On też tak miał. Pewne rzeczy przychodziły mu same z siebie i nie potrafił ich wytłumaczyć.
- Proszę, pokaż mi! - teraz niepokój ustąpił fascynacji, a te szeroko otwarte oczy mężczyzny znów wróciły do normy - Jesteś z domu Finix, prawda? Mieszka tam więcej takich osób jak ty? Zwykli ludzie nie próbują was skrzywdzić?
Sporo pytań i to w dodatku wypowiedzianych na bardzo podekscytowanym tonie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



Gość

PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Czw Kwi 28, 2016 5:26 pm

Przechylił głowę na bok, bo w sumie nie wiedział, o co temu mężczyźnie chodzi. Co przychodziło samo z siebie? Jeśli chodziło o zdolności, to te akurat nigdy nie działały same z siebie. Trzeba było nad nimi wykazać nieco kontroli, ale to prawda, było to bajecznie łatwe.
-Nie wiem jak to działa, że mogę się przyczepić do sufitu i tak zwisać jak nietoperz. Samo z siebie? W sumie to nie, muszę się skupić i potem tak właśnie wychodzi – powiedział z delikatnym uśmiechem. Nie umiał tego wytłumaczyć. Chociaż słysząc prośbę by mu pokazał zaczął się zastanawiać, który sposób zejścia mu pokazać. Ten mniej czy bardziej zachwycający? W sumie to kogoś, kto nie miał zbyt wiele do czynienia z utalentowanymi i jeden i drugi sposób zachwyci.
Dlatego właśnie zrobił fikołek na tym suficie i w momencie, kiedy znalazł się do góry nogami po prostu odczepił się od sufitu. Powoli zaczął opadać w dół, zwiększając swój ciężar właściwy, a także siłę z jakąś przyciągała go ziemia. W końcu stanął pewnie na ziemi i uśmiechnął się do tego mężczyzny.
-Ta dam! – powiedział rozkładając szeroko ręce i śmiejąc się wesoło. –Tak, jestem w domu Finix. Tak, mieszka tam naprawdę dużo osób. Nie, czemu by mieli? Tutaj w sumie nikt nie chce nas skrzywdzić. Czasami niektórzy są tylko nieco niemili, ale nie próbują nam zrobić krzywdy.
Zdziwiło go to pytanie, można by wręcz rzec, że bardzo mocno go to zdziwiło. Dziwiły go jednak te pytania.
-Czemu o to pytasz? Też jesteś Utalentowanym? – Zapytał, splatając za sobą ręce i lekko się pochylając w stronę tego mężczyzny.
Powrót do góry Go down

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t182-yang-xinyi#268
http://houseofamazing.forumpolish.com/t189-yang-xinyi

Skąd :
Huangshan - Chiny

Wiek :
229 (wizualnie 21)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Duszy

Moce/ Nastawienie :
Smocza przemiana - zmiana postaci w złotego, chińskiego smoka. W smoczej formie jego zdolność hydrokinezy działa ze zdwojoną siłą.


PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Czw Kwi 28, 2016 8:13 pm

Czasami ciężko było ogarnąć, o co temu Chinolowi chodziło, ale to raczej było normalne. Przecież skośnookie demony charakteryzowały się całkiem odmiennym tokiem rozumowania i lubowały się w skrótach myślowych, czy niejednoznacznych wypowiedziach. Ale ważne, że Maui jakoś to ogarnął.
A potem ten rozbrykany kociak zaczął stopniowo opadać na ziemię. Zupełnie jakby naprawdę urwał się z jakiejś chińskiej legendy... tam przecież stylowe lądowanie głównego bohatera było czymś obowiązkowym. Yang gapił się na chłopaka z nieskrywanym podziwem. Na sam koniec nagrodził go oklaskami, bo przecież Maui zafundował mu naprawdę niezłe przedstawienie.
- Niesamowite... pierwszy raz w życiu widziałem coś takiego. Byłem pewien, że takie rzeczy dzieją się tylko w legendach - westchnął zachwycony Chińczyk. Aż mu się te skośne ślepka świeciły z wrażenia.
Potem jednak się trochę uspokoił, bo blondyn miał mu ważne rzeczy do powiedzenia. Cóż, Yang się nie spodziewał, że ten niesforny młodzik tak szybko mu wszystko wyjaśni. Widać, że należał on do otwartych i ufnych osób. A może odwdzięczał się za pomoc?
- Pytam, bo usłyszałem o tym domu kiedy przebywałem w Londynie. Chciałem sprawdzić, czy plotki są prawdziwe - odpowiedział Azjata, lecz zaraz potem zmarszczył brwi.
- Utalentowanym? Nie... powiedziałbym raczej, że jestem przeklęty. Wolałbym o tym nie rozmawiać.
Momentalnie posmutniał i spojrzał gdzieś w bok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



Gość

PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Czw Kwi 28, 2016 11:36 pm

Maui podchodził bardzo na luzie do pewnych rzeczy, a więc rozumienie niektórych zagadnień było dla niego bardzo… abstrakcyjne. Może właśnie, dlatego teraz nie miał wcale tak dużego problemu by zrozumieć tego osobnika. Właściwie to było mu bardzo łatwo go zrozumieć, choć czasami zdecydowanie trudniej było odpowiedzieć. Nie ma jednak tego złego, co by w jakimś stopniu na dobre nie wyszło, prawda?
Roześmiał się, słysząc ten wręcz dziecięcy zachwyt nad najprostszą – według Mauiego – sztuczką na świecie. Nauczenie tego zajęło mu naprawdę niewiele tak, jak tego, że sufit stawał się podłoga nie tylko dla niego, ale dla wszystkiego w jego otoczeniu. Bo oczywiście jego moce mogły mieć różny zakres działania, co było na swój sposób bardzo fascynujące, nawet dla samego Maui. Zawsze też dużo lepiej sobie z tym wszystkim radził w pomieszczeniach niż na dworze.
-Ojej, o pani Finix mówią aż w Londynie? Choć, ona tam stosunkowo często jeździ. Tak jak i w wiele innych miejsc – przyznał z kiwaniem głowy, bo to w sumie było zabawne. I w tym momencie zaczął się zastanawiać czy pani Finix była kiedyś w chinach. Może była? Kto ją tam w sumie wiedział, była bardzo tajemniczą postacią. Nawet jak na standardy tego domu.
-Tak… nas nazywa pani Finix. Utalentowanymi, bo każdy z nas ma jakiś talent. Umie coś więcej niż zwykły człowiek. Przeklęty? Na pewno nie jesteś, poza tym… ja chcę o tym rozmawiać. Powiedz, co umiesz… a pokaże ci inną sztuczkę – zaproponował taką wymianę. Informacje za sztuczkę, zwykle dzieciaki chciały się w ten sposób bawić. Był ciekaw czy ten osobnik, również się na to skusi.
Powrót do góry Go down

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t182-yang-xinyi#268
http://houseofamazing.forumpolish.com/t189-yang-xinyi

Skąd :
Huangshan - Chiny

Wiek :
229 (wizualnie 21)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Duszy

Moce/ Nastawienie :
Smocza przemiana - zmiana postaci w złotego, chińskiego smoka. W smoczej formie jego zdolność hydrokinezy działa ze zdwojoną siłą.


PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Pią Kwi 29, 2016 7:44 pm

Jak tu się nie zachwycić, kiedy widziało się po raz pierwszy w życiu coś tak niezwykłego? Fakt, nie wypadało się tak mocno emocjonować, bo to bardzo niestosowne... ale Yang nie mógł się powstrzymać. Poza tym nie był w Chinach, tylko w Anglii, więc mógł sobie pozwolić na pewne odstępstwa od reguł. Na przykład mógł poluzować ten azjatycki kij w dupsku.
Może dla Mauiego ta sztuczka była prosta, lecz dla kogoś, kto nie tego nie potrafił, wydawało się to nie lada wyczynem. Zwłaszcza, kiedy dany ktoś słyszał o tym jedynie w legendach. Oj, ciekawe co będzie, jeśli Maui zechce pokazać inne sztuczki.
- Tak, sporo się o niej mówi. Ale ludzie bardziej plotkują o samym Domu u jego mieszkańcach. Słyszałem przeróżne opinie - Yang przymknął oczy, sięgając pamięcią do zasłyszanych słów - Zwykle były to wypowiedzi pełne strachu. Była mowa o potworach, demonach i odmieńcach. Ale czasami słyszałem też dobre rzeczy.
Utalentowani... nawet ładne określenie. Chińczyk uśmiechnął się promiennie, chociaż tak naprawdę wcale nie był zadowolony. Nie podobało mu się to, że Maui poruszał tak trudny temat.
- Gdybyś wiedział, co uczyniłem, też nazwałbyś mnie Przeklętym. Z resztą i tak nie mam możliwości pokazać ci, co umiem. Tutaj jest za mało miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



Gość

PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   Sob Kwi 30, 2016 12:30 am

Uniósł w górę jedną z brwi zaciekawiony tą wiadomością. Nie wiedział, że ich mały domek wzbudza tak wielkie zainteresowanie, w wielkim mieście. W sumie, kto by się tego spodziewał? Na pewno nie dzieciak, którego zdecydowanie nie ciągnęło do wielkich miast, a już zdecydowanie miał uraz do takich miejsc. Poza tym, zapaliła się u niego swoista czerwona lampka, bo ludzie z miast zwykle nie wiedzieli tego, co wiadome było w tym miasteczku. Tam gdzie byli utalentowani, były również potwory. Stworzenia, których świat zdecydowanie nie chciałby poznać z bliska.
-O potworach to akurat prawda, ale bynajmniej nie chodzi o Utalentowanych. Tam... gdzie jest nas dużo, jest zło, chcące posiąść nasze zdolności – powiedział poważnie, może nawet za poważnie, co mogło w jakimś stopniu zabrzmieć nieco strasznie. Ale w sumie tak miało być, pewne dary niosły ze sobą przykrą odpowiedzialność.
Zagrożenie dla tego świata.
Zmarszczył brwi, bo bardzo mu się nie podobało, że ten chińczyk się wykręcał.
-Chodźmy w takim razie na wrzosowiska. Tam zwykle ćwiczymy pod okiem guwernerów – powiedział poważnie Maui i zaraz podszedł do chinczyka, by chwycić go za przegub i pociągnąć za sobą. Można śmiało powiedzieć, że nawet nie dał temu mężczyźnie nawet porządnie zamknąć drzwi.

[zt x2 ->Wrzosowiska]
Powrót do góry Go down



Sponsored content

PisanieTemat: Re: Orientalne Rozmaitości   

Powrót do góry Go down
 
Orientalne Rozmaitości
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Archiwum :: Stara wersja forum-
Skocz do: