IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Eirian Yates - władca cieni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t188-xiao-wei-lisi-demon
http://houseofamazing.forumpolish.com/t193-informator-xiao-wei-a#285

Skąd :
Chiny

Wiek :
1116 lat (22)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Umysłowej

Moce/ Nastawienie :
1. ZMIANA FORMY(pasywna) – lis potrafi dowolnie lawirować pomiędzy swoją zwierzęcą, a humanoidalną formą. Pozornie dwie, a jednak dzielą się kolejno na trzy etapy, gdzie każda z nich charakteryzuje się czymś innym – zarówno fizycznie jak i atutami.
ILUZJE – fizyczna, wizualna i dźwiękowa, przedstawiciele nacji lisów niemalże do perfekcji opanowali sztukę ich wykorzystywania tworząc przy tym rzeczy, niemalże niemożliwe do odróżnienia od rzeczywistości.
KRADZIEŻ ŻYCIA – kolejna z mocy lisich demonów, której zakres działania opiera się głównie na wykradaniu energii życiowej potencjalnej ofiary.
OGNIKI – często mylone z ogniem, a dzisiaj potocznie zwane elektrokinezą.


PisanieTemat: Eirian Yates - władca cieni   Sob Kwi 23, 2016 8:12 pm



Wygląd: Tom Hiddleston

Eirian Yates



Imię i nazwisko: Eirian Yates – godność pochodząca z języka walijskiego, co w tłumaczeniu oznacza świetlistą bramę I jest kompletnym zaprzeczeniem jego osoby
Pseudonim: Posiada ich wiele. Ombre, Limbo, Abyss, ale wielu raczy także mawiać "za którym podąża cień". Przypadek?
Data urodzenia (wiek): 1.01.1856 (32)
Miejsce zamieszkania: Yellow Hill/ dom Finix
Wykonywany Zawód: Guwerner w domu Finix
Stan Cywilny Kawaler


Moce

Widziałeś kiedyś cień? Potrafiłbyś go opisać? Chyba nie prawda? W końcu jak scharakteryzować coś, co jest poniekąd niematerialne, co jest tym „ciemnym” odbiciem pozornie normalnych rzeczy. A co jeśli Ci powiem, że ja potrafię? Nie patrz tak na mnie. Widzisz ja jestem cieniem.

Władca cieni.

Jak sama nazwa wskazuje, jest to umiejętność, która pozwala jej posiadaczowi na dowolną manipulację/kształtowanie cieni wedle własnego uznania. Niemniej jednak władza nad nimi nie ogranicza się tylko i wyłącznie do tworzenia. Ów posiadacz tej umiejętności ma możliwość przybrać postać cienia – połowicznie nazwijmy to eteryczny byt, który jest głównym meritum tejże mocy.

Zalety:

1. Cienista forma jest poniekąd cieniem, a co za tym idzie bytem niematerialnym, który dosyć ciężko trafić za pomocą „normalnego” oręża, bo przecież jak zranić cień?
- Potrafi wzbudzić strach w sercach śmiertelnych, którzy bardzo często obawiają się tego, czego nie rozumieją. A gdyby tak jednak spróbować?

2. Z racji swojego połączenia i bycia cieniem, forma pozwala na dużo szybsze przemieszczanie się po zaciemnionych terenach, a ponadto daje również możliwość scalenia się w cień – wniknięcia, a następnie pojawienia się w oddalonym o parę metrów innym cieniu, co z racji swojego działania jest niezwykle podobne do teleportacji.

3. Emanuje mrokiem, z którego jest w stanie wytworzyć dla siebie „drogę” lub w razie potrzeby broń, która jest w stanie fizycznie zranić wroga.

Słabości:

1. Przede wszystkim światło. Wszak uchodzi ono za dopełnienie ciemności oraz niezbędne źródło do wytworzenia cieni, tym nie mniej to, co tworzy potrafi także niszczyć.  Nawet niewielka jego ilość potrafi zmusić cienisty byt oraz jego twory do wycofania się, zaś większa może dotkliwie zranić.

2. Przemiana w cień jest niezwykle wyczerpująca. Zbyt długie przebywanie może zaowocować nieprzyjemnym osłabieniem zaraz po powrocie. W dużo gorszym przypadku krwawieniem z nosa lub nawet omdleniem.



Charakter


"Dokąd zbiegłeś, konny cieniu mój?
Czy z różami na śmiertelny bój?
Czy do baśni, niewidzialnej stąd?
Czy w umyślny gwiazd po niebie zbłąd?"
...

Jak opisać cień? Czym jest, czym się charakteryzuje, jest dobry czy zły? Ciężko stwierdzić, a wiesz, czemu? Bo może być zarówno tym, jaki tamtym – tak naprawdę wszystkim, czym zechcesz, co Ci podpowie twoja wyobraźnia i samo pojmowanie cienia wraz z mrokiem.
Ten jednak wcale nie był zły, nie czaił się po kątach chcąc wystraszyć biedne, niewinne dusze jak to w zwyczaju miewali jego „bracia” i „siostry”.  Ten był o dziwo niezwykle otwarty, a przede wszystkim ciekawski świata. Chciał go poznawać, uczyć się o nim, a nawet dzielić zdobytą wiedzą z głodnymi jej młodymi umysłami.
Brzmi pięknie prawda? Prawie jak bajka, które opowiada się dzieciom na dobranoc. Niemniej jednak tutaj nie będzie szczęśliwego zakończenia. Właściwie to w ogóle go nie będzie, ponieważ ta bajka jest jak niekończąca się opowieść, w której bohater nie był wyidealizowany jak to sławni pisarze raczyli bardzo często robić. Ten posiadał skazę, która bardzo mocno odcisnęła na nim swoje piętno, a do której nigdy się nie przyznawał i bardzo mocno skrywał pod postacią nader często wysyłanych w kierunku dociekliwych uroczych uśmieszków. Dobrze, ale czym była ta skaza?
A czego najbardziej nienawidzi cień, co jest jego stworzycielem, a jednocześnie katem? Światło, to tego ponad wszystko obawia się czyhający, gdzieś w kącie mrok, którego szpony nigdy nie ośmielą go dotknąć – bah, nawet do niego nie wyjdą. Będzie się kryć i warczeć wściekle jak tylko dostrzeże chociażby najmniejszą jego iskierkę, bowiem w swej maleńkiej posturze jest ona wystarczająco groźna, aby dotkliwie zranić eteryczną powłokę tego dziwnego tworu – o dziwo jej tworu.
W takim razie jak żyje pośród ludzi? To nie problem. Otóż moi drodzy cień nauczył się adaptować, ponadto od swej matki otrzymał ciało – jak najbardziej materialne i żywe. To z jego pomocą chodzi, je, oddycha, patrzy, słyszy i mówi. To przez jego pryzmat poznaje przedziwny świat, który posiada dwie odsłony – tą, która go chorobliwie wręcz fascynuje i tą, która jest mu doskonale znana, a którą śmiało mógłby nazywać swoim domem.
Czy więc to jest jego skaza? Wszak wydaje się trochę nielogiczna. Owszem, tym nie mniej, co jeśli skutecznie zamyka jakąś cząstkę jego jestestwa przed tymi, których pragnie poznać? Co jeśli stanowi swoistą barierę między nim, a spełnieniem jego marzeń?
Nie bez powodu pytali go bracia - jak chcesz sięgnąć po gwiazdę, skoro jej życiodajna moc miast ogrzać zwyczajnie Cię pali i oślepia?




Biografia

- Czy chciałbyś usłyszeć bajkę?
- Jaką?
- Chodź, usiądź, napij się ciepłej herbaty i posłuchaj.

Eirian Yates, urodzony dnia pierwszego stycznia, tysiąc osiemset pięćdziesiątego szóstego roku w Walii. Pierworodny syn w nazwijmy to „szlacheckiej rodzinie”, której korzenie sięgają daleko, daleko wstecz, a która poprzez liczne kontakty czy to polityczne, handlowe, czy poprzez inwestycje w prężnie rozwijający się przemysł była niezwykle znana i szanowana pośród ówczesnego społeczeństwa. Piękny wstęp prawda? Ale przecież nie będziemy rozpisywać się o historii „rodu”, bo to nie o tym jest ta bajka. Wróćmy, więc do sedna sprawy.
Eirian pierworodny syn, kochająca rodzina składająca się z mateczki, ojca oraz dziadków, czegóż chcieć więcej? Nie można powiedzieć, aby miał jakoś specjalnie spaczone dzieciństwo, bo byłoby to obrzydliwym kłamstwem. Dzięki bogactwu i renomie mogli pozwolić sobie na naprawdę wiele, choć jak dobrze wiadomo w ówczesnych czasach niczego nie otrzymywało się za darmo. Tak i Eirian prócz radosnego dzieciństwa sporą część czasu spędzał również na naukach, by móc przejąć dom, wszelkie jego inwestycje, a przede wszystkim, aby przynieść chlubę swojej rodzinie i być może w przyszłości spłodzić potomka. Plan prawie idealny, a jego zalążki nawet poruszone. W jaki sposób?
Otóż już za dzieciaka miał przyjemność poznać niejaką Pannicę Nerys Bufton, która również wywodziła się ze szlachetnej i znanej rodziny, z którą jego własna być może – chociaż nie był do końca przekonany, bo przecież dzieciak – współpracowała. Nie można powiedzieć, aby od razu przypadli sobie do gustu– wiecie, wszak byli tylko dzieciakami, a Eirian jak to Eirian, nie odpuszczał i dosyć często uciekał się do typowo szczeniackich zagrywek. Błogie dzieciństwo.
Lata mijały, znajomość kwitła, a młodzik pilnie się ucząc coraz bardziej zyskiwał w oczach dumnego ojca, mateczki i dziadków. Co więcej, same dziedziny nauki rozbudziły w nim fascynację, zwłaszcza w stosunku do geografii. W efekcie w jego umyśle zrodziło się marzenie o dalekich podróżach i poznawaniu świata – ah ta młodzież. Niestety te bardzo często hamował wspomniany już ojczulek, który wylewał mu na głowę ten przysłowiowy kubeł zimnej wody, co by przypadkiem jego syn nie zechciał odlecieć w dzikie przestworza. Miał się trzymać realiów, przejąć dom i kontynuować tradycję, od co, a nie figlować w świecie niebieskich migdałów. No fajnie, ale co z tą nieszczęsną Nerys?
Heh, jak już zostało wspomniane. Relacja z tym dziewczęciem kwitła, jak rozkwitały przepiękne róże. Z czasem stopa ich znajomości zaczęła poważnieć, by dać początek zauroczeniu, a potem głębszemu uczuciu. Rzecz jasna na to wszystko dumnie spoglądali rodzice, którzy drapiąc się po brodach przytakiwali i już snuli dzikie plany małżeństwa, które połączyłoby ze sobą dwie znamienite rodziny – czyli coś, do czego bardzo często dążono.
Niemniej jednak los miał nieco odmienne plany, a ponieważ był bardzo wrednym towarzyszem postanowił troszeczkę namieszać.
Tyle się mówiło i mówi o Kubie Rozpruwaczu. Co jeśli jednak w gazetach pojawi się coś innego?
Ten wspomniany już los postawił krzyżyk na rodzinie Eiriana, która została oskarżona o morderstwo jednego z ważniejszych przedstawicieli „handlowych”. Na próżno było podejmować się obrony, ponieważ dowody mówiły same za siebie – WINNI! Co to dużo mówić? Poszedł cały łańcuszek zdarzeń – ojca wtrącono do lochów i zabito, a resztę wypędzono i okryto płaszczykiem hańby. Oczywiście „przyjaciele” również postanowili się od nich odwrócić i tylko pomoc oraz kontakty dziadków zdołały w miarę ustabilizować kruchą sytuację samotnej matki z dzieckiem.
Kolejne lata mijały. Dzięki wsparciu dziadków Erian mógł kontynuować naukę i w wieku osiemnastu lat podjąć pracę, aby wspomóc bliskich, w tym także schorowaną mateczkę. Ponadto nawet pomimo incydentu, o którym mówiono, mówiono i w końcu zapomniano nie zaprzestał kontaktowania się z Nerys. Tutaj jednak zaczynały się problemy, ponieważ jej ojciec pomimo początkowego popierania ich związku zaraz po incydencie był mu przewiny. Wszak jakby to wyglądało ?! Niemniej jednak para młodych nie dawała za wygraną. Niczym Tristan i Izolda spotykali się potajemnie, by namiętnie oddawać się uczuciu.
Ostatecznie jednak zostali nakryci. Wprawdzie nie przez ojca, ale za to przez jednego z jego „pracowników”. Siłą rzeczy wieść ta bardzo szybko dotarła do jego uszu, na co zareagował bardzo „agresywnie”. Uknuł spisek, który miał raz na zawsze wymazać niewygodną skazę z jego i jej życia. Innymi słowy chciał zabić młodzika. Plan jednak nie wypalił, albowiem dziewczyna zdołała poznać jego zamiary….

- Dlaczego przerwałeś?
Bo nie wiem czy chcesz słuchać dalej, wszak miała być bajka, a okazuje się, że nie jest ona tym, za co mogła uchodzić.
- Opowiedz, co było dalej.


Próba powstrzymania zabójcy zakończyła się sukcesem, a przynajmniej tam mogłoby się wydawać. Dziewczyna w porę ostrzegła Eriana, ale zapłaciła za to wysoką cenę. Sama, bowiem padła ofiarą podczas bójki dwójki mężczyzn, gdy to po raz pierwszy – tak w pełni, bo wcześniej były to tylko sztuczki - ujawniły się ukryte talenty młodzika. Z ich pomocą pokonał nasłanego zabójcę…

- Znowu przerywasz, czemu?
- Przepraszam, zwyczajnie ta opowieść robi się coraz cięższa a wiesz, czemu? Bo widząc, do czego doprowadziło jego istnienie, biedny chłopak zaraz po odniesieniu swej ukochanej do rodzinnego domu postanowił zniknąć. Nie dla własnego, ale dla JEJ dobra.
- I co się z nim stało?
- Podobno dzięki niewielkiemu spadkowi po dziadkach udało mu się zrealizować marzenia i odbyć wiele podróży. Wiesz, że krążą plotki, iż był nawet swego czasu piratem?
- NAPRAWDĘ?
- Być może… zresztą czy to ważne?


Dla świata postanowił zniknąć, by ponownie się w nim pojawić mając trzydzieści dwa lata. Wtedy też zawitał w Londynie, gdzie udało mu się otrzymać posadę Guwerner'a/nauczyciela w tajemniczym ośrodku Finix, który podobnież zajmuje się osobami utalentowanymi, czyli takimi jak on sam.

- Czy to już koniec? A co się stało z resztą?
Nie, to dopiero początek…


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar


Skąd :
non

Wiek :
non

Moce/ Nastawienie :
non


PisanieTemat: Re: Eirian Yates - władca cieni   Nie Kwi 24, 2016 8:05 pm

Akcept
Niniejszym Twoja karta została zaakceptowana!
Życzę miej gry na forum i nie zapomnij zrobić

Informatora, a także innych potrzebnych tematów
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Eirian Yates - władca cieni
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Archiwum :: Stara wersja forum :: Karty, informatory, komunikacja itp.-
Skocz do: