IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wrzosowiska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar


Skąd :
non

Wiek :
non

Moce/ Nastawienie :
non


PisanieTemat: Wrzosowiska   Sob Kwi 23, 2016 11:12 am

Przez większość czasu są to po prostu nieco podmokłe łąki, jednak we wrześniu wszystko się zmienia. Miejsce to pokrywa się kobiercem fioletowych kwiatów o delikatnej woni. W tym okresie jest to ulubione miejsce wszystkich dziewczynek zarówno z domu Finix jak i z Yellow Hill.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



Gość

PisanieTemat: Re: Wrzosowiska   Sob Kwi 30, 2016 12:30 am

Na kwiaty było zdecydowanie za wcześnie, więc miejsce to zieleniło się tylko młodą trawą. Była to naprawdę duża, wolna przestrzeń umiejscowiona całkiem niedaleko od samego domu Finix. Mogło to niektórych peszyć, a innych zdecydowani zachwycać. Droga... no trochę im zajęła, bo sam dom od wioski znajdował się ładnych parę mil, co by Utalentowane dzieciaki nie przeszkadzały porządnym obywatelom.
W końcu jednak Maui dotarł tutaj razem z Yangiem, rozejrzał się dookoła rozbawiony, by ostatecznie posadzić tyłek na świeżej murawie i z uśmiechem spojrzeć na Azjatę.
-No, tu masz dużo miejsca. Pokazuj co umiesz – powiedział z zawadiackim uśmiechem.
Powrót do góry Go down

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t182-yang-xinyi#268
http://houseofamazing.forumpolish.com/t189-yang-xinyi

Skąd :
Huangshan - Chiny

Wiek :
229 (wizualnie 21)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Duszy

Moce/ Nastawienie :
Smocza przemiana - zmiana postaci w złotego, chińskiego smoka. W smoczej formie jego zdolność hydrokinezy działa ze zdwojoną siłą.


PisanieTemat: Re: Wrzosowiska   Sob Kwi 30, 2016 12:59 am

To już po prostu był szczyt bezczelności, żeby tak człowieka wyciągnąć za fraki na zewnątrz. Oczywiście, że Yang z początku protestował, bo nie byłby Chińczykiem, gdyby się nie stawiał. Ostatecznie jednak spokorniał i pozwolił się grzecznie wyprowadzić na spacer. Przez całą drogę marudził coś jednak pod nosem w swoim ojczystym języku.
- Gdzie ty się uchowałeś? - prychnął w końcu, marszcząc przy tym gniewnie nos - Najpierw bezczelnie się na mnie gapisz, rzucając zbereźne uwagi, a teraz jeszcze to!
No i proszę, pamiętliwy Chinol wypomniał Mauiemu tę gorszącą uwagę o ładnym tyłku. Prędzej czy później musiało się to stać, bo skośnookie demony tak łatwo nie zapominają. Ba, można rzec, że mają słoniową pamięć do złych rzeczy.
Uroczo wyglądał, kiedy się tak złościł. To sprawiało, że nikt nigdy nie brał go na poważnie i nie widział w nim groźnego przeciwnika. Yang nauczył się to świetnie wykorzystywać, kiedy jeszcze działał czynnie w Triadach i gdy zdarzało mu się kogoś pozbawić życia. Dawne dzieje.
- Rozkazywać możesz służbie, ale nie mnie - Azjata spiorunował Mauiego wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



Gość

PisanieTemat: Re: Wrzosowiska   Sob Kwi 30, 2016 10:37 am

Może i bezczelność, ale gdy człowieka goni ciekawość, to nawet na bezczelność się może zdobyć. Poza tym Maui nigdy bliżej nie zapoznał się z zasadami dobrego wychowania, czemu? Bo takich rzeczy zdecydowanie nie uczą w burdelach. Właściwie to w takich miejscach uczą całkiem innych rzeczy i.. te również umiał, ale to już inna inkszość.
-W domu publicznym – rzucił wesoło, choć w rzeczywistości nie był to za wesoły temat. Zwłaszcza, że to Kiwi wciąż tęskniło za domem, a nie zanosiło się na to, by miał kiedykolwiek wrócić na rajskie wyspy. -I tak masz sporo szczęścia – dodał po chwili. Niektórych traktował gorzej, więc można śmiało powiedzieć, że Yang miał całkiem dobrze.
Zwłaszcza, że był taki uroczy, kiedy się złościł. Aż właściwie się chciało więcej psocić, by zobaczyć ten słodko zmarszczony – niczym u królika – nosek. Niestety nie można powiedzieć by Maui dał się zwieść słodkiemu króliczkowi. Zresztą, to zwykle on zwodził swą pozorną niewinnością, słodkim uśmiechem czy szczenięcym spojrzeniem błękitnych oczu.
-Dobrze, więc... proszę pokaż co umiesz. A ja ci pokaże jeszcze jakąś moją sztuczkę – poprawił się, chociaż nie można powiedzieć, by to piorunowanie spojrzeniem robiło na nim stosowne wrażenie. Nie takie rzeczy już widział, nie z takimi ludźmi się już mierzył, nie takie kary już przyjmował. Akurat spojrzeniem w jego przypadku niewiele się dało zwojować.
Powrót do góry Go down

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t182-yang-xinyi#268
http://houseofamazing.forumpolish.com/t189-yang-xinyi

Skąd :
Huangshan - Chiny

Wiek :
229 (wizualnie 21)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Duszy

Moce/ Nastawienie :
Smocza przemiana - zmiana postaci w złotego, chińskiego smoka. W smoczej formie jego zdolność hydrokinezy działa ze zdwojoną siłą.


PisanieTemat: Re: Wrzosowiska   Sob Kwi 30, 2016 11:06 pm

Słysząc odpowiedź chłopaka, Yang zamilkł i nie bardzo wiedział jak na to zareagować. Zdawał sobie sprawę z tego, że wychowywanie się w takim miejscu było rzeczą zdecydowanie niewesołą. W końcu swego czasu chadzał po burdelach ze swoimi kumplami z półświatka i trochę się naoglądał. Chociaż w europejskim burdelu jeszcze nigdy nie był i nie miał porównania.
- Cóż... to wiele wyjaśnia - odparł Chińczyk, a w jego głosie dało się wychwycić coś w rodzaju współczucia. Chyba nie powinien się wściekać na Mauiego za takie odzywki, skoro chłopak nie miał innego wzorca - W mojej rodzinie też się nie przelewało, ale i tak miałem więcej szczęścia niż ty.
Ech, te skojarzenia. W Azji dość często się zdarzało, że biedna rodzina sprzedawała swoje pociechy do domów publicznych, aby zarobić na ryż. Stąd Yang sądził, że podobny los spotkał Mauiego.
- Bardzo mi przykro - dodał jeszcze. W sumie to powinien zmienić temat, żeby nie narażać blondyna na więcej przykrości. Okazało się jednak, że Maui świetnie sobie z tym poradził, samemu schodząc na inny temat. Znowu te nieszczęsne moce.
- Chcesz mnie przekupić? Cwany jesteś. Niech ci będzie - Yang nie wyglądał na pocieszonego, ale co zrobić? Pewnie młody zwieje, jak zobaczy ten pokaz umiejętności i tyle będzie. Sam się o to prosił.
Nie pozostało więc nic innego, jak tylko się trochę cofnąć i rozpocząć przedstawienie. Zaczęło się w sumie dość niewinnie, bo całą sylwetkę Azjaty otoczyło ciepłe, złote światło... jakby promienie słońca. Blask stawał się coraz mocniejszy, aż w końcu nie dało się na niego patrzeć. Trwało to kilka chwil i gdy światło zgasło, przed oczami Mauiego stał niezwykły oraz naprawdę ogromny stwór.
Istota o długim, wężowatym ciele, pokrytym złotą łuską. Pysk miała jakby podobny do jaszczurki, lecz z bujną grzywą i okazałymi wąsami. W dodatku łeb przyozdabiały okazałe, jelenie rogi.
Identyczne stworzenia widywało się często na porcelanie przywiezionej z Chin. To był Lung, smok chiński.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



Gość

PisanieTemat: Re: Wrzosowiska   Nie Maj 01, 2016 2:21 pm

Był nieco innego zdania, bo ludzie zwykle nie wiedzą, co to znaczy dla dziecka wychowywać się w takim miejscu. Poza tym gdyby wiedzieli, to pewnie nie robiliby tego nawet gdyby przycisnął ich głód. Ponad to rodzice Mauiego nigdy by go nie oddali w takie miejsce. Nigdy by mu nie pozwolili nawet do takowego zajść za młodu. Był tego świadom i w tym momencie... po prostu się zdenerwował słowami tego Azjaty.
-Nic nie wiesz, o mojej rodzinie, więc daruj sobie – warknął wyraźnie rozzłoszczony. Rodzice go nie dali tym ludziom, to ci źli ludzie go zabrali. Jego rodzina na pewno bardzo za nim rozpaczała, na pewno go szukała. Był ich jedynym dzieckiem, kochanym słoneczkiem. Został od nich zabrany siłą. I choć nie powinien się złościć na Azjatę, za to, że tego nie wiedział, to poczuł się mimo wszystko urażony. Bo tak, doskonale zrozumiał o co może chodzić.
Pokręcił głową, nie chciał niczyjego współczucia, nie potrzebował go. Nie trzeba go było również żałować. Gdyby nie takie dzieciństwo zapewne teraz nie umiałby sobie poradzić, nie umiałby przetrwać.
Uśmiechnął się, a właściwie uniósł w pół uśmiech jeden z kącików ust. Było w tym coś szelmowskiego, może nieco dwuznacznego i na pewno lubieżnego. Całkiem jak uśmiech zadowolonego kota.
Uważnie obserwował to, co miało miejsce. Czy się bał? W sumie to nie. Nie bał się przecież słońca, bo nie był bestią żyjącą w mroku. Musiał jednak zmrużyć oczy, bo jasne światło go nieco oślepiło. Nie zmieniało to jednak faktu, że kiedy Yang w końcu osiągnął swoją „ostateczną” formę nie wyglądał na przerażonego. Nie wyglądał też na osobę, która zamierzała brać nogi za pas. Właściwie to był bardzo spokojny. Przechylił głowę, bo takiego stwora to jeszcze nie widział, chociaż prawda jest taka, że wyglądał i tak... śmiesznie, a nie groźnie.
-Nie wiem, czym jesteś, ale nie nazwałbym cię przerażającym – stwierdził uśmiechając się z wyraźnym rozbawieniem.
Powrót do góry Go down

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t182-yang-xinyi#268
http://houseofamazing.forumpolish.com/t189-yang-xinyi

Skąd :
Huangshan - Chiny

Wiek :
229 (wizualnie 21)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Duszy

Moce/ Nastawienie :
Smocza przemiana - zmiana postaci w złotego, chińskiego smoka. W smoczej formie jego zdolność hydrokinezy działa ze zdwojoną siłą.


PisanieTemat: Re: Wrzosowiska   Pon Maj 02, 2016 10:28 pm

Wybuch Mauiego był jednoznacznym dowodem na to, że Yang pomylił się w swoich przypuszczeniach. Momentalnie zrobiło mu się potwornie głupio i wcale by się nie zdziwił, gdyby oberwał teraz w pysk za swoją okropną wypowiedź. Pokornie opuścił głowę, co miało być pewnym rodzajem ukłonu i po prostu milczał, dając się chłopakowi wykrzyczeć.
- Przepraszam... - jedno małe i z pozoru nic nie znaczące słowo, lecz jeśli wypowiedziało się je szczerze, to mogło zdziałać cuda. Nic więcej już Azjata nie powiedział, bo nie było sensu. Maui wyraźnie nie chciał współczucia, dlatego lepiej poprzestać na krótkich przeprosinach.
Więcej tego błędu nie popełnię.
Tego można być pewnym. Yang uczył się na błędach i jeszcze mu się nie zdarzyło powielić tych najgorszych. Bo wiadomo, że z błędami lżejszego kalibru bywało różnie.
A jak określić to, że Chińczyk dał się przekonać do przemiany w smoka? Jeszcze trochę za wcześnie, by stwierdzić czy był to błąd czy nie. To się okaże za jakiś czas. Nie zmieniało to jednak faktu, że Yang w życiu by nie podejrzewał, że mógłby być w tej postaci uznany za kogoś śmiesznego. Cóż... inny kraj, inna kultura, inne smoki. Wężowaty i futrzasty Lung wyglądał przesłodko w porównaniu do zachodnich smoków, które przypominały kolczaste i pancerne demony.
Złota gadzina obniżyła łeb tak, by wlepić spojrzenie swoich bursztynowych oczu w chłopaka... i przy okazji dmuchnąć na niego ciepłym powietrzem z nozdrzy.
- Nie boisz się? - ten głos... zdecydowanie należał do Yanga, ale wydawał się głębszy i jakby wdzierał się bezpośrednio do umysłu Mauiego - Stoisz oko w oko ze smokiem, władcą rzek i deszczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



Gość

PisanieTemat: Re: Wrzosowiska   Sro Maj 04, 2016 6:57 pm

Przepraszam tego mężczyzny zdecydowanie w niczym nie pomoże. Nie sprawi również, że wszystko się odmieni i będzie lepiej. Właściwie jedyną osobą, która wiele mogła zmienić był Maui. I w sumie on bardzo starał się zmienić, starał się być lepszym człowiekiem. Bo przecież... to że się wychował w złym miejscu, wcale nie musiało oznaczać, że sam będzie zły. Prawda? Starał się, ale pewnych rzeczy nie szło zmienić. Zwłaszcza jeśli nie miało się dobrych wzorców, a o takie również było ciężko.
W końcu wiktoriańskie czasy, to takie piękne czasy. Ludzie żyjący w tej epoce nie zdawali sobie z tego sprawy, ale to nawet dobrze. Ich niewiedza doprowadzi do wielu, ciekawych zmian. Do rozwoju tego świata.
Wracając jednak do... głównego wątku. To nie, Maui nie bał się wielkiego, owłosionego robala z nogami czy może jaszczurki wyglądającej jak wąż z nogami. Czemu? Bo w sumie u nich w domu była osoba, która miała bardzo podobną moc. Przynajmniej takie chodziły plotki. Umiejętności Utalentowanych bywały różnorodne, ale to nie znaczyło, że nie mogą się powtarzać. Coś takiego było... częstym zjawiskiem, bo jedne umiejętności zdarzały się częściej, a niektóre rzadziej.
Uśmiechnął się, gdy ten stwór tak po prostu na niego dmuchnął i jeszcze zadał mu takie pytanie.
-Czemu miałbym się ciebie bać? – Zapytał ze wzruszeniem ramion. Prawda była akurat taka, że Maui rzadko kogo się bał. Co wcale nie znaczyło, że nie darzył niektórych osób szacunkiem czy nie zachowywał czujności. Bo w tym momencie był zdecydowanie czujny. W końcu kto wie, co odbije temu... gadowi z futerkiem.
Powrót do góry Go down

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t182-yang-xinyi#268
http://houseofamazing.forumpolish.com/t189-yang-xinyi

Skąd :
Huangshan - Chiny

Wiek :
229 (wizualnie 21)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Duszy

Moce/ Nastawienie :
Smocza przemiana - zmiana postaci w złotego, chińskiego smoka. W smoczej formie jego zdolność hydrokinezy działa ze zdwojoną siłą.


PisanieTemat: Re: Wrzosowiska   Sob Maj 07, 2016 10:55 pm

Gdyby tylko szanowny pan Smok wiedział, że nie jest jedyną latającą jaszczurką w okolicy i że w Domu Finix był ktoś podobny do niego. Mocno by się zdziwił, nie ma co. Na razie jednak pozwólmy mu cieszyć się przeświadczeniem, że jest jedynym smokiem na świecie. Zapewne gdyby gadzina miała pawi ogon, pewnie by go rozłożyła w całej swojej okazałości.
W całym tym obrazku coś jednak Yangowi nie pasowało. Co konkretnie? Fakt, że maleńki człowieczek nie uciekał. I na dodatek odważnie stwierdził, że się nie boi. Odważnie czy głupio? Między jedną rzeczą a drugą istniała naprawdę cienka granica. Nie zmieniało to jednak faktu, że smok był tym wszystkim nie tylko zdziwiony, ale też zafascynowany. To było widać po błysku w jego ślepiach.
- Gdybyś wiedział, co zrobiłem, może zmieniłbyś zdanie. Zostańmy jednak przy słodkiej niewiedzy i pomówmy o czymś milszym. Obiecałeś mi kolejną sztuczkę.
Pamiętliwe smoczysko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



Sponsored content

PisanieTemat: Re: Wrzosowiska   

Powrót do góry Go down
 
Wrzosowiska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Archiwum :: Stara wersja forum-
Skocz do: