IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wewnętrzny dziedziniec/ogród

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t188-xiao-wei-lisi-demon
http://houseofamazing.forumpolish.com/t193-informator-xiao-wei-a#285

Skąd :
Chiny

Wiek :
1116 lat (22)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Umysłowej

Moce/ Nastawienie :
1. ZMIANA FORMY(pasywna) – lis potrafi dowolnie lawirować pomiędzy swoją zwierzęcą, a humanoidalną formą. Pozornie dwie, a jednak dzielą się kolejno na trzy etapy, gdzie każda z nich charakteryzuje się czymś innym – zarówno fizycznie jak i atutami.
ILUZJE – fizyczna, wizualna i dźwiękowa, przedstawiciele nacji lisów niemalże do perfekcji opanowali sztukę ich wykorzystywania tworząc przy tym rzeczy, niemalże niemożliwe do odróżnienia od rzeczywistości.
KRADZIEŻ ŻYCIA – kolejna z mocy lisich demonów, której zakres działania opiera się głównie na wykradaniu energii życiowej potencjalnej ofiary.
OGNIKI – często mylone z ogniem, a dzisiaj potocznie zwane elektrokinezą.


PisanieTemat: Wewnętrzny dziedziniec/ogród   Pon Kwi 25, 2016 11:03 pm

Czyż nie każda biblioteka oferowała swój niewielki ogródek? Owszem oferowała, choć nie każda. Ta jednak takowy posiadała. Wprawdzie niewielki, ale nadal. Soczysta zieleń, odrobina przestrzeni i pojedyncza ławka w otoczeniu krzewów, na której można było spocząć po ciężkim dniu pracy. Wprost idealne miejsce do zanurzenia się w „wypożyczonej” książce z dala od niechcianych oczu przypadkowych gapiów…

~***~

To tutaj postanowił udać się szanowny Pan Eirian, wychowawca i prywatny nauczyciel w ośrodku Finix. Oh, bogowie, któż taki w ogóle dał mu tą posadę? Nie żeby coś, ale jak tutaj ufać komuś, kto w swojej łepetynie miał nie wiadomo, co, a na domiar złego był ex piratem, a który dodatkowo w swoim biurku trzymał pułapki przeciwko potencjalnym złodziejaszkom? Idealny, wręcz boski przykład do naśladowania prawda? Jak nic młodzież pod jego okiem wyrośnie na przykładnych obywateli… Albo prędzej nastanie apokalipsa.
Nie wnikajmy jednak w metody wychowawcze tego mężczyzny, którego określano mianem Ombre, tudzież Limbo i wiecie, co? Nie bez powodu tak robiono, albowiem pod maską nieustannie zmieniających się jak rękawiczki uprzejmych uśmieszków kryło się coś jeszcze. Coś, czego każde dziecko i niekiedy nawet dorośli się bali, a co zwało się cieniem. Tak, tym właśnie był – niesfornym cieniem, który o dziwo miast straszyć – no chyba, że niegrzeczne dzieciaczki – był niesamowicie ciekawski świata. Nawet pomimo swojego wieku łaknienie wiedzy nie malało, a wręcz przeciwnie – chciałoby się powiedzieć, rosło.
Nie bez powodu, więc odwiedzał pobliską bibliotekę, której zasoby ksiąg były całkiem spore, a w której poznał uroczą bibliotekarkę. Nie żeby coś z nią kręcił, choć nie omieszkał uśmiechnąć się raz czy dwa, co by zmiękczyć damie serce. Czemu? A bo mógł, od co!
Odziany w czarny i tradycyjny dla obecnych czasów strój wraz z idealnie ułożonymi, troszeczkę zaczesanymi do tyłu włosami wszedł do środka, gdzie heh, jak zawsze powitał wyżej wspomnianą już bibliotekarkę szerokim uśmiechem. Ta w odpowiedzi uczyniła to samo, a znając „gust” Pana Yates’a zaraz przygotowała mu odpowiedni asortyment książek, w których pragnął się zanurzyć.
Takim oto sposobem i z odpowiednim „ekwipunkiem” zawędrował na wewnętrzny mini dziedziniec/ogród, gdzie też rozsiadł się na kamiennej ławeczce kładąc obok siebie ten przeuroczo wyglądający stosik ksiąg, by zaraz zatopić się w pierwszej z nich.
Nie spodziewał się żadnego gościa, choć gdyby tylko wiedział, z kim przyjdzie mu się spotkać… Los doprawdy wręcz wielbił płatać figle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t184-karen-de-vries#271
http://houseofamazing.forumpolish.com/t185-karen-de-vries#275

Skąd :
Chester

Wiek :
28

Praca :
zzzzzzz

Moce/ Nastawienie :
pirokinezia
uzdrawianie


PisanieTemat: Re: Wewnętrzny dziedziniec/ogród   Wto Kwi 26, 2016 11:50 am

Przeszłość zawsze będzie goniła tych, którzy mają coś do ukrycia. Ciemność wrastała w kobiecie każdego poranka, kiedy to wstawała z łóżka. Samotna, cierpiąca kobieta. Nie chciała żyć, bo po co? Jej druga połówka nie żyje, a ona miała jedynie Księgarnię po swym ukochanym. Nieśmiała (na pierwszy rzut oka) w końcu, jak co dzień ubrała się, uszykowała- włosy doskonale upięte, mały kapelusik i nadchodził czas pracy. Dzisiaj było inaczej, dzisiaj zamiast do pracy skierowała się do biblioteki. Choć sama miała wiele książek, to jednak w pracy na spokojnie nie mogła wdrążyć się w opowieść, lub znaleźć jakieś ważne informacje. W księgarni znajdowały się powieści, fantastyka napisana przez autora, a nie dokumenty warte obejrzenia.
Wchodząc do biblioteki z uśmiechem na twarzy przywitała się z bibliotekarką. Znały się. Bardzo dobrze. Księgarnia dawała co miesiąc, pół roku jakieś książki by zasilić kręg tego miejsca. Im to przychodziło na rękę, gdyż wtedy mogli zamówić nowe egzemplarze. Mieć swój mały biznes to były udręki.
Kierując się do części z dokumentami wzięła kilka książek, a raczej gazet, które ją najbardziej ciekawiły. Potem oczywiście książkę o tematyce dramat i skierowawszy się do wewnętrznego ogrodu usiadła, tam gdzie wolne było miejsce. Nie rozglądała się, nigdy tego nie czyniła. Kiedy to jej mąż zginął, każdy wiedział w miasteczku iż Lucille zamknęła się w sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t188-xiao-wei-lisi-demon
http://houseofamazing.forumpolish.com/t193-informator-xiao-wei-a#285

Skąd :
Chiny

Wiek :
1116 lat (22)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Umysłowej

Moce/ Nastawienie :
1. ZMIANA FORMY(pasywna) – lis potrafi dowolnie lawirować pomiędzy swoją zwierzęcą, a humanoidalną formą. Pozornie dwie, a jednak dzielą się kolejno na trzy etapy, gdzie każda z nich charakteryzuje się czymś innym – zarówno fizycznie jak i atutami.
ILUZJE – fizyczna, wizualna i dźwiękowa, przedstawiciele nacji lisów niemalże do perfekcji opanowali sztukę ich wykorzystywania tworząc przy tym rzeczy, niemalże niemożliwe do odróżnienia od rzeczywistości.
KRADZIEŻ ŻYCIA – kolejna z mocy lisich demonów, której zakres działania opiera się głównie na wykradaniu energii życiowej potencjalnej ofiary.
OGNIKI – często mylone z ogniem, a dzisiaj potocznie zwane elektrokinezą.


PisanieTemat: Re: Wewnętrzny dziedziniec/ogród   Sro Kwi 27, 2016 7:47 pm

Przeszłość była jak cień, nieustępliwa i dumnie krocząca u boku swego nosiciela. Posiadała w sobie moc, ale i pewne przekleństwo. Przekleństwo, z którym nie każdy potrafił sobie poradzić, a które pozostawione bez opieki ostatecznie pochłaniało nasze serca i dusze.
Cień i mrok.
Jak na ironię losu te dwa pasożytnicze pierwiastki były mu idealną domeną, którą nauczył się kontrolować, choć wcale nie było łatwo. Niejednokrotnie tracił nad nimi panowanie, a te miast się skulić i schować – czyli jak na (nie)grzeczne cienie przystało, zaczynały żyć własnym życiem. Całe szczęście, że posiadałeś w sobie wyrobiony przez lata piracki upór prawda? To on nakazywał Ci się nie poddawać nawet, jeśli w sercu nosiłeś mrok, którego nie sposób szło opanować i ogrom zdobiących go blizn. Nic nie szkodzi, nie z takimi rzeczami sobie radziłeś piracie, a zresztą popatrz – kolejne wyzwanie przed tobą!
Takim oto sposobem zanurzony w książce nos postanowił odkleić się od jej kartek, by ujrzeć stąpającą po miękkiej i wilgotnej od kropel deszczu trawie niewiastę, której delikatne stopy zdawały się ledwo, co naruszać jej pojedyncze źdźbła, a która z racji rozkładu tego miejsca najprawdopodobniej zasiadła tuż obok niego. Obok zaintrygowanego jej osobą pirackiego cienia.
Heh, chciałoby się powiedzieć – co tu zrobić, jak się zachować Panie piracie żeby przypadkiem nie urazić nieznajomej i wiecie co? Szanowny Erian zrobił coś, co było w tej sytuacji najrozsądniejsze – zwyczajnie zabrał stosik swoich książek, aby łaskawie zrobić kobiecie miejsce. Grzeczniutki prawda? Nah, był zwyczajnie zainteresowany jej osobą i jak na pirata przystało zaraz spojrzał na obraną przez nią tematykę książek… - taaa jasne.
- Poranna lektura z kategorii dramatów i gazet? Przyznam, że niektóre z nich są warte przeczytania, czego nie można powiedzieć o gazetach. Ciągłe maglowanie jednego tematu jest trochę nużące nie uważasz? – odrzekł Eirian zaraz po tym jak odłożył swoją książkę, a na twarz którego wskoczył pogodny i czarujący uśmiech.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t184-karen-de-vries#271
http://houseofamazing.forumpolish.com/t185-karen-de-vries#275

Skąd :
Chester

Wiek :
28

Praca :
zzzzzzz

Moce/ Nastawienie :
pirokinezia
uzdrawianie


PisanieTemat: Re: Wewnętrzny dziedziniec/ogród   Czw Kwi 28, 2016 5:42 pm

Mrok był znany nie jednej osobie. W mniejszym lub większym stopniu. Niektórzy tylko dotknęli płaszcza ciemności, nie wiedząc co skrywa w całości. Inni natomiast zagłębili tę tajemnicę i już nigdy z niej nie wyszli.
W sercu młodej kobiety, bo w końcu 30 lat to nie taka staruszka z niej zakwitł mrok już dawno. W chwili śmierci męża poczuła wielką zmianę w sobie, jednak nikt nie wiedział tego, jeśli dobrze nie podszedł do sprawy. Nikt nie wiedział, jeśli nie miał do czynienia z mrokiem. Pan Ciemności już z daleka mógł wyczuć jej drugą, nie taką dobrą stronę.
Siedząc oraz czytając sobie książkę zagłębiała się w tajniki morderstw, smutku i złamanych serc. Dramat idealnie opisywał stan w jakim kobieta się znajdowała po utracie połówki serca.
Gdyby mogła opisać siebie to zapewne wyraziłaby to zdaniem iż serce podzielone jest na dwie części. Znajdujące się połówki łączą na całe życie. Co jeśli jedna połówka odejdzie zbyt szybko?
Ów część zastępuje mrok.
Widok robionego przez mężczyznę miejsca sprawiło iż ta położyła gazetę na ławeczce a pochłonięta lekturą nie spostrzegła iż ten wpatruje się w nią jak w jakieś arcydzieło.
Dopiero Jego odzew sprawił iż ta odsunęła książkę od twarzy i kładąc ją na kolana zakryte długą czarną suknią zerknęła na Niego ukazując swoją uwagę.
Z początku ponura twarz nie ujawniała żadnych emocji. Dlaczego? Bo nie czuła takiej potrzeby. Kto miał wiedzieć lub kto by był zainteresowany jej osobą?
Jest samotniczką, która wolałaby mieszkać jak pustelnik, ale ta zła część jej nie pozwalała.
- Gazety to papier z wieloma informacjami. Jedna powtarzająca się nie sprawia iż nadal nie jest ciekawa.- Odparła wskazując nie informacje o morderstwach czy jakiś skandalach, ale o zaginięciach lub dobrym prosperowaniu sklepu. Tak, jej sklep co jakiś czas pojawiał się w gazetach, dlatego też z ciekawości czystej Lucille lubiła do niej zaglądać aby wiedzieć co tam w niej nawypisują.
Ponownie wracając do książki nie mogła oprzeć się wrażeniu iż Nieznajomy jej Panicz wpatruje się w nią. Znał ją?
- Pan też lubi dramaty? Czy preferuje inny gatunek?- Zapytała patrząc na książkę, na okładkę by przypadkiem Nieznajomy nie wykrył z jej twarzy niczego co mogło by ją pod jakimś względem zdradzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t188-xiao-wei-lisi-demon
http://houseofamazing.forumpolish.com/t193-informator-xiao-wei-a#285

Skąd :
Chiny

Wiek :
1116 lat (22)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Umysłowej

Moce/ Nastawienie :
1. ZMIANA FORMY(pasywna) – lis potrafi dowolnie lawirować pomiędzy swoją zwierzęcą, a humanoidalną formą. Pozornie dwie, a jednak dzielą się kolejno na trzy etapy, gdzie każda z nich charakteryzuje się czymś innym – zarówno fizycznie jak i atutami.
ILUZJE – fizyczna, wizualna i dźwiękowa, przedstawiciele nacji lisów niemalże do perfekcji opanowali sztukę ich wykorzystywania tworząc przy tym rzeczy, niemalże niemożliwe do odróżnienia od rzeczywistości.
KRADZIEŻ ŻYCIA – kolejna z mocy lisich demonów, której zakres działania opiera się głównie na wykradaniu energii życiowej potencjalnej ofiary.
OGNIKI – często mylone z ogniem, a dzisiaj potocznie zwane elektrokinezą.


PisanieTemat: Re: Wewnętrzny dziedziniec/ogród   Pią Kwi 29, 2016 8:56 pm

Najdroższy kwiecie, wciąż kwitnący pośród innych. Nie popadaj w mrok, zrozum go i zaakceptuj, a wnet się obejrzysz jak miast Cię pożreć otoczy ochronnym płaszczem. Płaszczem, który zakryje wewnętrzny smutek po utracie męża. Śmierć była okropna, ale naturalna. Nie było sensu z nią walczyć i obwiniać za teoretycznie wyrządzone nam krzywdy, ta, bowiem była bezstronna, odbębniała tylko i wyłącznie swoją pracę tak samo jak ty czy ja drogi kwiecie, chociaż czy warto mówić o pracy ex pirata?
Zdradzę Ci sekret. Cienie widziały wiele, choć mówiły bardzo niewiele.
Eirian nie omieszkał spojrzeć, a raczej luknąć na wybrane przez kobietę tytuły książek. Morderstwa, smutek i złamane serce, przypadek? Wątpliwe. Najwidoczniej w podobny sposób utraciła swojego ukochanego, a może tok rozumowania cienia był błędny? Nieważne, przecież nie będą rozmawiać o smutkach i rozterkach prawda? Nie w tak piękny i słoneczny dzień, gdzie aż chciało się wręcz wstać i podskoczyć z radości!
- Chyba jednak lepiej takowe wyłapywać osobiście podczas przechadzki zatłoczonymi uliczkami pośród ludzi. Zdecydowanie ciekawsze od zwykłego czytania, nie ujmując przy tym użyteczności gazet. – to nie tak, że ich nie doceniał, tym nie mniej w przeciwieństwie do niewiasty Erian wręcz uwielbiał spędzać w towarzystwie, tudzież zwyczajnie spacerować sobie pośród innych ludzi, od których co rusz wyłapywał coraz to ciekawsze plotki i ploteczki.
Niemniej jednak ciemne oczy spoczęły na wskazanym przez kobietę artykule. Morderstwo, pfff nic nowego, skandale? Takowych wszędzie pełno, zaś sklep? No proszę, to akurat wydało się najciekawszą notką pośród innych. Niby nic, od taki zwykły sklepik, a jednak wyjątkowy. Czemu? Bo przecież nie, co dzień pisało się o nich pisało prawda? Zainteresowanie tym pozornie maluteńkim artykułem zmusiło mężczyznę do uniesienia brwi.
- O proszę jest i wzmianka o sklepie. Rzadko, kiedy się takowe widzi. – czyżby, więc kogoś w nim okradziono? Nastąpił skandal, morderstwo, przekręt? Ciężko stwierdzić, ale na pewno jedno z tych. Wszak ludzie od zawsze poszukiwali sensacji, co by móc zaspokoić swoją nieustannie narastającą ciekawość, albo w przypływie radości sami ją tworzyli.
- Dramaty połączone z przygodą, takie są najlepsze. Czy interesują mnie inne gatunki. Na upartego mógłbym powiedzieć, że kryminały, tym nie mniej byłoby to niewybaczalne kłamstwo z mojej strony. Zdecydowanie pod tym względem zwyciężają książki przygodowe, choć i tutaj preferuję bezpośrednie podróże od tych zapisanych na kartkach papieru. – czy ją znał? Nie, nie znał, ale gotów był poznać. W końcu jakby nie patrzeć ten cień był niezwykle towarzyskim cieniem i przy okazji swawolnym. Radzę więc uważać Panno Lucille, bo nim się Pani obejrzy, a nóż wywinie jakiś „dowcip”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t184-karen-de-vries#271
http://houseofamazing.forumpolish.com/t185-karen-de-vries#275

Skąd :
Chester

Wiek :
28

Praca :
zzzzzzz

Moce/ Nastawienie :
pirokinezia
uzdrawianie


PisanieTemat: Re: Wewnętrzny dziedziniec/ogród   Czw Maj 05, 2016 4:40 pm

Tok rozumowania był idealny. Wybrane książki nie były przypadkowe. To co aktualnie czuła przelewała na czytane książki oraz wyszukiwane fragmenty. Niekiedy myślała iż nie potrafi zapanować nad sobą. Nigdy nie wiedziała, kiedy jej zdolności znów zaczną żyć własnym życiem. Wszystko co niebezpieczne i mroczne było przyjazne i znane dla kobiety. Nie bała się ani śmierci, ani cienia skrywanego w kątach co noc. Strach zniknął w momencie śmierci męża. Teraz samotność, która nigdy nie zatuszuje mordów jakie stworzyła panoszyła się po całej Lucille, jej domu i księgarni.
- Spacery sa piękne, szczególnie w słoneczne dni. Jednak cóż tu poczynić. Do samotności nie będę mówić, gdyż wyjdę na szaloną.- Odparła nie raz chcąc gdzieś iść, lecz samej? Wolała już poczytać lub porobić porządki w domu.
Wzmianka o sklepie był wielkim hitem. Rzadko kto je wystawiał, więc wielkim zaszczytem było się dostać do artykułu i gazety. Lucille jest dumna z tego iż mogła tam widnąć. Może nie było jej wielce widać, ale w oknie, dla spostrzegawczych była i ona. Spojrzenie morderczyni i piękna cera niewiasty.
- Wielka nagroda dla właściciela- Dodała uśmiechając się nieznacznie nie robiąc z tego większej afery jak już się stała. Żaden skandal się w sklepie nie wydarzył, bez obaw było tam spokojnie. Jedyne miejsce, w którym kobieta była spokojna i opanowana. Było to dziedzictwo, mały prezent po śmierci męża.
Lucille wstała i zaryzykowała. Książki nie są tak ciekawe jak właśnie ten mężczyzna. Skłoniwszy się delikatnie nie zwracając uwagi na książki na ławce musiała wziąć sprawy w swoje ręce.
- Zgadzam się na spacer w tak piękny słoneczny dzień.- Czy ją wyśmieje? możliwe. Czy odejdzie? Zdecydowanie niewykluczone. Czy się zgodzi? Lucille będzie w szoku. Jeśli nie ryzykuje się nie odczuwa się wtedy życia. Kobieta postanowiła w końcu iść na przód, nie tkwić w jednym mrocznym miejscu, jakim żałoba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar


http://houseofamazing.forumpolish.com/t188-xiao-wei-lisi-demon
http://houseofamazing.forumpolish.com/t193-informator-xiao-wei-a#285

Skąd :
Chiny

Wiek :
1116 lat (22)

Praca :
Nauczyciel - Wychowawca Klasy Umysłowej

Moce/ Nastawienie :
1. ZMIANA FORMY(pasywna) – lis potrafi dowolnie lawirować pomiędzy swoją zwierzęcą, a humanoidalną formą. Pozornie dwie, a jednak dzielą się kolejno na trzy etapy, gdzie każda z nich charakteryzuje się czymś innym – zarówno fizycznie jak i atutami.
ILUZJE – fizyczna, wizualna i dźwiękowa, przedstawiciele nacji lisów niemalże do perfekcji opanowali sztukę ich wykorzystywania tworząc przy tym rzeczy, niemalże niemożliwe do odróżnienia od rzeczywistości.
KRADZIEŻ ŻYCIA – kolejna z mocy lisich demonów, której zakres działania opiera się głównie na wykradaniu energii życiowej potencjalnej ofiary.
OGNIKI – często mylone z ogniem, a dzisiaj potocznie zwane elektrokinezą.


PisanieTemat: Re: Wewnętrzny dziedziniec/ogród   Pią Maj 06, 2016 4:49 pm

Strach był czymś naturalnym. Czymś, czego nie należało się wyzbywać, lecz akceptować, a moce? Heh, te przecież zawsze żyły własnym życiem czyż nie? Kontrola? Toć była tylko i wyłącznie fałszywym kagańcem, który nań nakładaliśmy, celem dodania sobie namiastki dodatkowej kontroli, której tak na dobrą sprawę nie posiadaliśmy i wciąż nie posiadamy.
Liczyła się przede wszystkim akceptacja i symbioza.
- Szalona? Ależ droga Pani, szalony to jest pirat, który za nic ma sobie własne bezpieczeństwo i dobrowolnie pakuje nos tam, gdzie nie powinien. Szaleńcem jest także jeździec, co to pragnie dosiąść dzikiego konia, a wcale jeździć nie umie. Ty Pani wcale nie jesteś szalona, a nawet, jeśli to ta jej namiastka miast szpecić tylko upiększa. – odparł ze swoistym śmiechem, którego dźwięk ino raz miał rozproszyć mętny nastrój i zastąpić go czymś o wiele weselszym. Heh, przeklęty pirat – gadał o szaleństwie da? Szkoda, że w sam nie posiadał piątek klepki normalności.
- W takim razie nie traćmy czasu. Nim jednak przyjdzie nam opuścić ten jakże zielony kawałek ziemi pozwól Pani, że się przedstawię. – pozwolił sobie powiedzieć zaraz po powstaniu z ławki, a także wykonaniu ukłonu w stronę damy.
- Eirian Yates, do usług. – dodał nonszalancko i z uśmiechem, co by rozwiać mgiełkę tajemnicy.
- W takim razie nie traćmy czasu, wykorzystajmy najpiękniejszą porę dnia na przechadzkę po mieście. – odrzekł zachęcając kobietę do opuszczenia biblioteki. Jeżeli ta przystała na propozycję, to wpierw Eirian pozwolił sobie oddać wypożyczone książki – zarówno swoje jak i jej – bibliotekarce, a następnie zaoferować ramię, na którym Panienka Lucille mogła się swobodnie wesprzeć i ostatecznie wraz z nią udać się ku wyjściu, w stronę zatłoczonego miasteczka.
- Jak myślisz, spotka nas coś szalonego? – spytał rozbawiony sytuacją jeszcze będąc w bibliotece, a dokładniej przed wyjściem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



Sponsored content

PisanieTemat: Re: Wewnętrzny dziedziniec/ogród   

Powrót do góry Go down
 
Wewnętrzny dziedziniec/ogród
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Szkolny dziedziniec

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Archiwum :: Stara wersja forum-
Skocz do: